Tak jest zatytułowana wystawa malarstwa Wiesława Ochmana prezentowana do – 19 marca -w przysuskim muzeum imienia Oskara Kolberga.
– Ekspozycja, zorganizowana przez Muzeum Wsi Radomskiej, ilustruje twórczość plastyczną naszego wybitnego śpiewaka operowego. Od ponad półwiecza czas wolny spędza on w towarzystwie pędzla, palety i sztalugi. Koncertuje się głównie na krajobrazach i martwej naturze. Wielokrotnie eksponował swe prace na wystawach zbiorowych i indywidulanych. Zarówno w kraju, jak i za granicą. Niektóre jego obrazy trafiły do zbiorów muzealnych oraz prywatnych. Ponadto sam jest cenionym kolekcjonerem obrazów – informuje krytyk sztuki, Kama Piwowar.
Wernisaż zainaugurowano muzycznie. Tenor zaśpiewał kilka pieśni ze swego repertuaru. Niektóre solo, inne w duecie z Katarzyną Bochyńską-Wojdył. Wokalistom akompaniowała na pianinie Joanna Steczek. Po recitalu, w którym nie zabrakło bisów, dyrektor Muzeum Wsi Radomskiej, Ilona Jaroszek, dokonała oficjalnego otwarcie ekspozycji. Ochman znalazł czas na rozmowy indywidulane z przybyłymi, a także pozowanie z nimi do selfie.
– W świecie operowym Wiesław Ochman osiągnął sukces globalny. Z wykształcenie jest inżynierem-ceramikiem. 63 lata temu zdobył dyplom Akademię Górniczo-Hutniczą w Krakowie. Zagrał w ponad 1500 inscenizacjach operowych, występował w niemal 40 państwach, na czterech kontynentach. Nagrał 9 płyt solowych, zaś jego głos utrwalono na przeszło 60 – informuje muzykolog, Witold Badeński.
Od ponad pięciu dekad śpiewak mieszka w willi na warszawskim Mokotowie. Wcześniej był lokatorem słynnego bloku muzycznych artystów przy ulicy Moliera 8, gdzie sąsiadował ze swym wypróbowanym przyjacielem po fachu, Bernardem Ładyszem. Obaj liczyli, iż ich latorośle – odpowiednio Małgorzata i Zbigniew – będą się mieli ku sobie. Nic jednak z tego nie wyszło. Natomiast wnuk Ochmana, Krystian, z powodzeniem kontynuuje wokalne tradycje dziadka.
(TO-RT)









