Trzy duże worki i kilka mniejszych podrzucił do lasu mieszkaniec Radomia. Do śmieci dołączył m.in. zeszyt dziecka do przyrody oraz swoje pełne dane osobowe, włącznie z adresem zamieszkania.
Kilka dni temu leśnicy z Leśnego Ośrodka Edukacji w Jedlni-letnisku odkryli na jednej z polan na swoim terenie całkiem sporą ilość porzuconych śmieci. O znalezisku poinformowali Straż Leśną.
Strażnicy leśni zastali we wskazanym miejscu trzy bardzo duże worki typu „big bag” oraz kilka mniejszych. Natychmiast podjęli działania, zmierzające do ustalenia „śmieciarza”. Nie musiały one trwać zbyt długo, bo wśród odpadów znajdowało się m. in. spora ilość dokumentów, szkolne zeszyty, a także niepotrzebne domowe przedmioty. Przeglądając zawartość worków odkryli w jednym z nich… dowód osobisty z pełnymi danymi mieszkańca Radomia.
Jako ciekawostkę leśnicy podają, że wśród odpadów znajdował się zeszyt do przyrody, najpewniej należący do członka rodziny „śmieciarza”. Na jednej z jego stron widniały notatki z lekcji o funkcjach, jakie pełnią lasy. Tę dawkę wiedzy powinien z pewnością przyswoić radomianin.

Jak podkreślają służby, dzięki dokumentom szybko udało się dotrzeć do sprawcy zaśmiecania lasu. Mężczyzna został odpowiednio ukarany i już posprzątał “zgubione” w lesie śmieci.
„Miejmy nadzieję, że chociaż dziecko sprawcy odrobiło temat o funkcjach lasów (…)” – dodają leśnicy.
Być może uzupełni swoją wiedzę i nie będzie więcej zostawiał leśnikom takich “wątpliwych prezentów”.
Przypomnijmy, że w 2021 roku koszt sprzątania śmieci z terenu radomskich lasów wyniósł ponad 1 mln zł. W przypadku ustalenia sprawcy, mandat za zaśmiecanie wynosi od 200 do 500 zł, ale instytucja może zawsze domagać się surowszego ukarania, kierując sprawę do sądu. W Polsce znane są już przypadki bardzo wysokich kar, np. 8,5 tysiąca zapłacił sprawca zaśmiecania w powiecie gnieźnieńskim, a prawie 5 tys. mieszkaniec Krakowa.
Dwa lata temu rządzący zapowiadali zwiększenie kar za zaśmiecanie lasów z 500 zł do kwoty pięciu tysięcy, ale zmiany te póki co nie weszły w życie.









