Gdy 16 stycznia 1944 r. po południu wojska sowieckie zajęły Radom do drzwi wielu mieszkań zapukali sowieccy żołnierze. Prosili wybrane osoby o udanie się z nimi na krótką rozmowę, mającą na celu przekazanie nowym władzom informacji o życiu miasta w okresie okupacji.
Wizyty takie miały miejsce w domach pracowników zarządu miejskiego, oficerów Policji Polskiej (tzw. granatowej), funkcjonariuszy straży więziennej, nauczycieli, przemysłowców. Wielu z nich było zaangażowanych było w działalność konspiracji. Żadna z osób zaproszonych na rozmowę nie spodziewała się podstępu. Tymczasem zostali aresztowani. Podczas rewizji zabrano im dokumenty i pieniądze. Następnie załadowano ich do ciężarówek. Konwój opuścił Radom i ruszył w kierunku Lublina.
Aresztowanych przywieziono do Przyłęka – niewielkiej wsi na Lubelszczyźnie, pomiędzy Garwolinem a Dęblinem. Znajdujący się tam folwark został przekształcony przez sowietów w prowizoryczny obóz jeniecki – cały teren otoczono zasiekami z drutu kolczastego, w dworku znalazła siedzibę komendantura, a budynki gospodarcze przeznaczono dla aresztowanych. Więźniów poddano szybkiej selekcji – kobiety i chorzy mężczyźni trafili do czworaków, natomiast pozostali do chlewów i obór.
Aresztowani byli zazwyczaj osobami w zaawansowanym wieku, co zwiększało ich podatność na choroby. Co noc wybranych więźniów zabierano do budynku komendantury na przesłuchania. Każdy musiał powtarzać wielokrotnie swój szczegółowy życiorys, a także odpowiadać na pytania dotyczące wydarzeń z lat okupacji.
13 lutego 1945 r. obóz zlikwidowana, a z ponad 100. więźniów przywiezionych z Radomia zatrzymano osoby urodzone w przedrewolucyjnej Rosji oraz pracujące w okresie międzywojennym na Kresach Wschodnich. Zostali przeprowadzeni w kolumnie z Ryk do Dęblina i tam uwięzieni w wagonach towarowych stojącego na bocznicy pociągu, który niebawem wyruszył na wschód.
Wycieńczeni warunkami uwięzienia, stłoczeni w słabo ogrzewanych wagonach, nieustannie głodni i pozbawieni opieki medycznej, zapadali na najróżniejsze choroby. Bardzo szybko w licznych wagonach zaczęto odnotowywać przypadki zgonów. Transport dotarł do miejsca przeznaczenia 15 marca 1945 r. Punktem docelowym był „obóz filtracyjny” o numerze 0302, znajdujący się w Biereznikach koło Permu na Uralu. Najbardziej chorych skierowano od razu do lazaretu, a innych do łagrowych baraków. Koszmarne warunki uwięzienia, skrajne wycieńczenie organizmów i brak nadziei na przyszłość sprawiały, że liczni z radomian wkrótce zmarli.
Tymi, którym udało się przetrwać pierwsze tygodnie zesłania rozproszono po różnych łagrach, gdzie wykonywali niewolniczą pracę w kopalniach, przy wyrębie lasów oraz spławianiu drewna korytami rzek. Śmierć zbierała obfite żniwo.
Bliscy osób aresztowanych w Radomiu i okolicach przez Sowietów długo nie mieli jakichkolwiek danych o ich losie. Zbiorowe petycje kierowane do ministerstw i najróżniejszych instytucji pozostawały bez jakiejkolwiek odpowiedzi. Nadzieje na spotkanie mężów, ojców i braci ożyły dopiero jesienią 1947 r.. Wtedy do Radomia powrócili zwolnieni z łagrów.
(TO-RT)
Źródło: S. Warlikowski “Polacy w sowieckich łagrach”, internet









