Tradycyjnie, jak co roku, 19 lutego w Jedlni-Letnisku obchodzono rocznicę śmieci majora Franciszka Jerzego Jaskulskiego.
Dla upamiętnienia 75. rocznicy rozstrzelania bohatera antykomunistycznej konspiracji burmistrz miasta Piotr Leśnowolski razem z Przewodniczącą Rady Miejskiej Sylwią Moskwą, radnymi, delegacją Gminnego Klubu Seniora oraz przedstawicielami Gminnego Klubu Sportowego „Jodła” złożyli kwiaty i zapalili znicze pod tablicą upamiętniającą „Zagończyka” przy placu Wolności.
Jaskulski urodził się 16 września 1913 r. na terenie Niemiec w rodzinie polskich emigrantów zarobkowych. W 1926 roku powrócił do Polski i zamieszkał z rodzicami w Zdunach. Uczęszczał do Seminarium Nauczycielskiego w Krotoszynie. Następnie pracował w lokalnej administracji, w 1935 r. zawarł związek małżeński, z którego narodziło się dwóch synów i córka. W 1937 r. ukończył obowiązkową służbę wojskową w 17 Pułku Ułanów w Lesznie. Już od czasów szkolnych związany był ze skautingiem – uzyskał stopień harcmistrza.
Po wybuchu wojny, zgłosił się na ochotnika do armii. W składzie do 68 Pułku Piechoty brał udział w obronie Warszawy. 7 października 1939 r. zbiegł z niemieckiej niewoli i powrócił do domu w Zdunach, gdzie włączył się w prace rodzącej się konspiracji. Działalność ta koncentrowała się m.in. na wydawaniu podziemnych gazetek. Jedna z nich nosiła tytuł Zagończyk” – stąd właśnie pochodził późniejszy pseudonim Jaskulskiego. Informacje zawarte w owej bibule powstawały na podstawie nasłuchu radiowego.
W grudniu 1939 roku dołączył do Związku Walki Zbrojnej, gdzie po pewnym czasie pełnił funkcję komendanta podobwodu krotoszyńskiego. Pracował z Zdunach jako robotnik kolejowy, przez co miał okazję zapoznać się z funkcjonowaniem systemu sygnalizacyjnego, budową zwrotnic i innych urządzeń kolejowych, co później okazało się przydatne w działalności dywersyjnej. W drugiej połowie 1941 r. został skierowany przez Niemców na roboty przymusowe w tzw. „Bauzugach”, na liniach kolejowych w okolicach Smoleńska.
Pracując tam być może miał bezpośredni kontakt z robotnikami polskimi, którzy jako pierwsi – na przełomie 1941 i 1942 r. – odkryli w lesie katyńskim zwłoki zamordowanych polskich oficerów. Być może sam Jaskulski był jednym z tych, którzy wiosną 1942 r. postawili w lesie katyńskim brzozowe krzyże. Pewny jest fakt, iż o tym ludobójstwie wiedział jeszcze przed nagłośnieniem sprawy przez Niemców w kwietniu 1943 r.
W 1942 r. powraca do Wielkopolski, lecz zagrożony dekonspiracją wyjeżdża do Stężycy, gdzie mieszkała jego przymusowo wysiedlona siostra Zofia. Tu związał się z oddziałem dyspozycyjnym Mariana Sikory ps. „Przepiórka” i został dowódcą oddziału lotnego o kryptonimie „Pilot”. Wraz z podkomendnymi spowodował: „wysadzenie 21 lokomotyw, wykolejenie lub zniszczenie 141 wagonów oraz liczne kilkugodzinne przerwy w ruchu kolejowym na trasach Lublin-Dęblin-Radom, oraz Lublin-Dęblin-Warszawa.”
Jednostce nie była też obca działalność likwidacyjna, a jedną z najgłośniejszych akcji tego typu przeprowadziła 15 czerwca 1944 r. na osławionym kacie Dęblina Christianie Petersonie – dowódcy miejscowych żandarmów, znanym z wyjątkowego okrucieństwa i nienawiści do Polaków.
Jesienią 1944 r. „Zagończyka” aresztowało NKWD. Trafił na Zamek Lubelski. 8 stycznia 1945 roku Sąd Wojskowy Lubelskiego Garnizonu skazał go na karę śmierci, utratę praw publicznych i przepadek mienia. Wyrok zmniejszono do 10 lat więzienia. Odbywał karę we Wronkach, skąd 4 września 1945 dokonał niezwykle brawurowej ucieczki w przebraniu strażnika, a następnie powrócił na teren Inspektoratu Rejonowego WiN Puławy.
Na rozkaz majora Mariana Bernaciaka „Orlika” skierowano go na północne pogranicze kielecko-radomskie celem scalenia tamtejszych grup antykomunistycznych i odtworzenia struktur konspiracyjnych. Od grudnia 1945 Jaskulski koncentrował swoją działalność w rejonie Bąkowca, Sieciechowa, Garbatki, Pionek i Zwolenia. Szybko jednak zaczął kierować leśnymi oddziałami również w okolicach Radomia, Szydłowca, Iłży i Skaryszewa. Inspektorat Radomsko-Kozienicki dowodzony przez „Zagończyka” przyjął kryptonim Związek Zbrojnej Konspiracji.
10 kwietnia 1946 roku na kilka godzin opanował z oddziałem Pionki, 16 maja wjechał do Zwolenia. Niestety walka została przerwana za sprawą zdrady jednego z pierwszych członków oddziału „Kruka”, który ujęty przez Urząd Bezpieczeństwa w Gdyni poszedł na współpracę z komunistami i zgodził się wydać swego dowódcę. „Kruk” pojawił się 26 lipca 1946 r. w miejscu zakwaterowania „Zagończyka” w Jedlni-Letnisku wraz z funkcjonariuszami UB i podstępnie go aresztował.
Próba ucieczki i odbicia Jaskulskiego się nie powiodła. Przeszedł okrutne śledztwo, a 17 stycznia 1947 r. został skazany przez WSR w Kielcach na karę śmierci. 22 II 1947 r. – na trzy dni przed zaplanowaną amnestią, która zamieniłaby skazanemu wyrok śmierci na 15 lat więzienia – animator partyzantki antykomunistycznej na ziemi kozienickiej został rozstrzelany. Ciało spoczęło w do dziś nieznanym miejscu. Za swą służbę otrzymał Krzyż Srebrny Orderu Wojennego Virtuti Militari V kl., oraz Krzyż Walecznych.
6 grudnia 1991 r. Sąd Wojewódzki w Kielcach wydał postanowienie unieważniające wyrok wobec Franciszka Jaskulskiego, uznając, że „istniejący w sprawie materiał dowodowy pozwala na przyjęcie, że skazany został za czyny związane z działalnością na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego”.
(TO-RT)









