Radomiak Radom po raz drugi w kwietniu zmierzył się z innym beniaminkiem Ekstraklasy, tym razem z Górnikiem Łęczna. Radomianie przegrali w województwie lubelskim jedną bramką, tracąc gola pod koniec meczu.
Dla Górnika mecz 29. kolejki PKO Ekstraklasy z Radomiakiem był spotkaniem niemal o wszystko. W przypadku szóstej porażki z rzędu drużyny z Łęcznej szanse na utrzymanie w lidze byłyby już tylko matematyczne. Mecz był debiutem przed własną publicznością trenera Marcina Prasoła. Z kolei Radomiak chociaż na wiosnę nie imponuje formą, to wciąż ma szanse na europejskie puchary, dlatego gościom z pewnością nie mogło zabraknąć determinacji.
Wyrówna pierwsza połowa
Górnik Łęczna zaczął domowe spotkanie dosyć odważnie. Już w 5. minucie zza pola karnego uderzał były gracz Radomiaka – Damian Gąska, jednak jego strzał obronił Filip Majchrowicz. Chwilę później odpowiedzieli goście, jednak zarówno akcję Dawida Abramowicza jak i strzał Mauridesa zablokowali obrońcy gości. W 16. minucie strzału z dystansu spróbował Alejandro Serrano, który po przebiegnięciu kilku metrów uderzył zza pola karnego. Ponownie jednak na posterunku był Majchrowicz.
Radomiak odpowiadał na ataki gospodarzy. W 21. minucie dośrodkowanie z rzutu rożnego zamykał Mateusz Cichocki, ale trafił tylko w boczną siatkę. Kilkadziesiąt sekund później piłka wpadła do bramki Górnika po strzale Luisa Machado. Arbiter dostrzegł jednak, że piłka chwilę wcześniej opuściła na moment plac gry i nie uznał gola.
W 36. minucie Radomiak miał najlepszą okazję do objęcia prowadzenia, ale Karol Angielski z 15. metra trafił wprost w Macieja Gostomskiego. W końcówce zagrozić bramce Radomiaka próbował jeszcze Gerson, ale ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.
Niewykorzystane okazje się mszczą…
Na początku drugiej odsłony świetną okazję do strzelenia gola miał z kolei Górnik. W 54. minucie bliski po dośrodkowaniu Daniela Dziwniela strzelał Janusz Gol, ale piłka poleciała minimalnie nad bramką. Trzy minuty później doskonałą sytuację do objęcia prowadzenia miał Radomiak. Najpierw uderzenie Leandro z ostrego kąta wybronił Gostomski, a później Maurides z kilku metrów nie trafił do pustej bramki. Chwilę później pięknie zza pola karnego uderzał Machado, ale nieznacznie się pomylił.
W 70. minucie Marcel Wędrychowski przebiegł pół boiska, mijając po drodze trzech obrońców, po czym uderzył z kilkunastu metrów, jednak wprost w Majchrowicza. W 84. minucie pojedynek główkowy w polu karnym wygrał Serrano, ale uderzył nad poprzeczką. Minutę później gospodarze wyszli na prowadzenie. Gol zaliczył znakomity odbiór, a do tego dołożył równie świetne podanie na wolne pole, piłkę przejął Bartosz Śpiączka i płaskim strzałem oddał strzał, którego nie obronił Majchrowicz. W końcówce próbował wyrównać Dominik Sokół, ale nieskutecznie.
Ostatecznie Radomiak poniósł niezasłużoną, biorąc pod uwagę przebieg meczu, porażkę z Górnikiem. Drużyna z Radomia po serii czterech remisów już niemal dwa miesiące czeka na zwycięstwo w lidze.
Górnik Łęczna – Radomiak Radom 1:0 (0:0)
Bartosz Śpiączka 86
Górnik: 33. Maciej Gostomski – 24. Michał Goliński (80, 27. Michał Mak), 21. Kryspin Szcześniak, 35. Gérson, 3. Leândro, 29. Daniel Dziwniel – 70. Jason Lokilo (55, 13. Marcel Wędrychowski), 6. Janusz Gol, 88. Álex Serrano, 77. Damian Gąska (80, 19. Przemysław Banaszak) – 18. Bartosz Śpiączka (90, 20. Bartosz Rymaniak).
Radomiak: 1. Filip Majchrowicz – 37. Gonçalo Silva, 29. Raphael Rossi, 16. Mateusz Cichocki, 33. Dawid Abramowicz – 9. Leândro (73, 22. Tiago Matos), 35. Daniel Łukasik (87, 97. Dominik Sokół), 8. Luizão (73, 23. Filipe Nascimento), 20. Luís Machado (87, 99. Mario Rondón) – 19. Karol Angielski, 13. Maurides (73, 10. Mateusz Radecki).
Żółta kartka: Luizão.
Sędziował: Łukasz Kuźma (Białystok).
Widzów: 2092.
Źródło: gol24.pl, radomiak.pl








