Cerrad Enea Czarni Radom przegrali czwarty mecz z rzędu w trzech setach. Tym razem, w sobotnim spotkaniu PlusLigi, drużyna z Radomia poniosła porażkę we własnej hali 0:3 z Barkomem Każany Lwów.
Czarni dobrze weszli w mecz. Gospodarzom pomogła udana zagrywka Mauricio Borgesa, a także skuteczne ataki Bartłomieja Lemańskiego, dzięki czemu zespół z Radomia wygrywał 5:1, a później 7:2. Z czasem jednak goście ze Lwowa poprawili grę, co znalazło odzwierciedlenie w wyniku. Barkom Każany zmniejszył dystans punktowy, głównie dzięki dobrym atakom i zagrywce Vasyla Tupchiego. Chwilę później goście nie dość, że doprowadzili do remisu (10:10), to jeszcze wyszli na prowadzenie. Barkom Każany utrzymywał dwu, a z czasem trzypunktowe prowadzenie, wygrywając m.in. 15:12. Czarni odrobili dystans do jednego „oczka” (16:17), jednak po chwili drużyna ze Lwowa znowu powiększyła przewagę. Przy stanie 19:16 dla gości, trener radomian Jacek Nawrocki wziął czas. Ten fakt podziałał mobilizująco na jego zawodników, bo Czarni zdobyli dwa punkty z rzędu. Dwie długie wymiany skutecznie zakończył Borges i Paweł Rusin. Gracze ze Lwowa nie podłamali się takim obrotem sprawy i w końcówce zagrali bardzo dobrze. Dwa asy Juliusa Firkala dały niespodziewaną wygraną gościom w pierwszej partii 25:20.
Deklasacja w drugim secie
Barkom Każany poszedł za ciosem na początku drugiego seta. Po bloku na Lemańskim i Rusinie, a także skutecznym skończeniu akcji przez Vladyslava Schhurova przyjezdni prowadzili już 4:0. Czas w tym momencie wziął Jacek Nawrocki. Przerwa na żądanie trenera Czarnych nie przyniosła jednak pożądanego efektu, bo Barkom Każany utrzymywał przewagę. W pewnym momencie po błędach Czarnych goście prowadzili już 9:2. Gospodarze w końcu zdobyli serię punktów po atakach Borgesa i Lemańskiego, dzięki czemu zmniejszyli stratę do czterech „oczek” (6:10). W ekipie ze Lwowa wyróżniał się ponownie Tupchii, który nie tylko świetnie atakował, ale i zagrywał. Barkom Każany prowadził już 14:6. Radomianie nie tylko nie odrobili strat, ale tracili kolejne punkty, co umiejętnie wykorzystała drużyna ze Lwowa. Przy wyniku 19:10 na korzyść Barkomu Każany, trener Nawrocki wziął kolejny czas w meczu. Ponownie nie podziałało to mobilizująco na jego graczy. Po udanym bloku Murata Yenipazara i udanej kontrze Tupchiego, Barkom Każany wygrał w drugiej partii 25:15.
Zmarnowana szansa Czarnych
W trzecim secie ponownie na początku przewagę osiągnęli goście. Po zerwanym ataku ze środka Barkom Każany prowadził już 3:0. Gdy jednak w polu zagrywki stanął Yenipazar przyjezdni prowadzili już… 9:1. Czarni jednak otrząsnęli się z kryzysu i zmniejszyli dystans do pięciu punktów (11:6). Po błędach graczy ze Lwowa Czarni przegrywali już tylko 11:13. Coś, co wydawało się jeszcze na początku seta nierealne. wydarzyło się w połowie tej partii. Po zdobyciu punktu z kontry przez Bartosza Firszta, Czarni doprowadzili do stanu 16:16! Gdy wydawało się, że gospodarze pójdą za ciosem, to goście odskoczyli na trzy punkty (18:21). Sytuacja znów się zmieniła po udanej zagrywce, a potem asie serwisowym Wiktora Nowaka, bo Czarni doprowadzili do remisu 22:22. Barkom Każany zachował jednak więcej zimnej krwi w końcówce. Skutecznie zaatakował Tupchii, a później Yenipazar zaliczył asa serwisowego, dzięki czemu drużyna ze Lwowa wygrał trzeciego seta 25:22 i sensacyjnie całe spotkanie 3:0
Cerrad Enea Czarni Radom – Barkom Każany Lwów 0:3 (20:25, 15:25, 22:25)
MVP: Vasyl Tupchii
Źródło: inf. własne








