W poniedziałkowym meczu 22. kolejki PlusLigi Cerrad Enea Czarni Radom przegrał 0:3 Projektem Warszawa. Tym samym gospodarze dzisiejszego meczu ciągle czekają na pierwsze zwycięstwo w hali Radomskiego Centrum Sportu.
Poniedziałkowe spotkanie w Radomiu zapowiadało się ciekawie. To drugi mecz derbowy województwa mazowieckiego siatkarskiej PlusLigi w tym sezonie. W pierwszym, rozgrywanym na początku listopada, Projekt pewnie zwyciężył w trzech setach. Radomska drużyna historii potyczek z warszawskim zespołem nie powinna jednak wspominać tak źle. W ostatnich pięciu spotkaniach Czarnym udało się wygrać dwa razy. Wcześniej również radomianie odnosili z tym przeciwnikiem zwycięstwa. Oczywiście zdecydowanym faworytem poniedziałkowego spotkania był Projekt, ale w miarę wyrównany bilans bezpośrednich spotkań pokazywał, że radomian stać było na sprawienie niespodzianki.
Początek spotkania tylko na początku był wyrównany. Później Projekt szybko objął prowadzenie. Na zagrywce stanął Linus Weber i dzięki pomyłce w ataku Bartosza Firszta, a później asie serwisowym, Niemiec wyprowadził swój zespół na prowadzenie 5:2. Czarni minimalnie odrobili straty, po tym jak błąd popełnił Kevin Tillie. Warszawianie jednak szybko odzyskali wcześniejszą trzypunktową przewagę, doprowadzając do wyniku 9:6. Później, przez pewien czas, gra toczyła się punkt za punkt. Projekt, po zagrywce Artura Szalpuka, ponownie jednak powiększył przewagę, tym razem do stanu 15:10. Czarni mieli swoje szanse na zmniejszenie strat, ale nie wykorzystywali okazji. W wydawało się łatwej do skończenia akcji pomylił się m.in. Timo Tammemaa. Trener radomian próbował wpłynąć na swój zespół. Paweł Woicki najpierw na boisko wprowadził rozgrywającego Matta Westa, a później wziął czas. Na niewiele to się jednak zdało, bo jego podopieczni nie potrafili nawiązać walki z zespołem z Warszawy. Projektowi z pewnością pomagała niesamowita, bo wynosząca ponad 80 procent, skuteczność w ataku. Seta zakończyła zepsuta przez Bartłomieja Lemańskiego zagrywka.
Czarni drugą partię zaczęli lepiej, w porównaniu do pierwszej. Drużyna od początku dotrzymywała kroku warszawskiemu zespołowi. Wynik długo oscylował wokół remisu. W pewnym momencie warszawianie odskoczyli jednak punktowo. Najpierw atak z drugiej piłki skończył Tillie, a następnie błąd popełnił Tammemaa. Dzięki temu Projekt prowadził 8:5. Drużyna z Warszawy długo utrzymywała kilkupunktowe prowadzenie. Z czasem przyjezdni ponownie powiększyli przewagę do stanu 12:8, po błędzie Pawła Rusina. Chwilę później ten sam zawodnik nie przyjął zagrywki Szalpuka. Czarni nieco odrobili starty w połowie seta po zagrywce Tammemy. Gospodarze nie poszli jednak za ciosem. Ich sytuacja zrobiła się jeszcze gorsza, gdy jedną z nielicznych pomyłek do tej pory w meczu zaliczył Damian Schulz. Czarni przegrywali w tym momencie 15:20 i byli w niezwykle trudnym położeniu. Tym bardziej, że zespół z Warszawy popełniał mało błędów. Do tego dobrze w warszawskim zespole rozgrywał, urodzony w Radomiu, Jan Firlej. Przyjezdni spokojnie utrzymywali prowadzeni do końca i pewnie wygrali w drugiej partii, podobnie jak w pierwszej, 25:18.
Trzeci set rozpoczął się od gry punkt za punkt. Warszawianie wyszli na parkiet w nieco odmienionym składzie. Trzecia partia miała początkowo najbardziej wyrównany przebieg, w porównaniu do dwóch poprzednich. Ponownie jednak, jak to już wcześniej bywało, pierwszy na kilkupunktowe prowadzenie (9:7) wyszedł Projekt. Trener Czarnych chcąc dać nowy impuls swojej drużynie, pierwszy raz wprowadził na boisko Mauricio Borgesa. Zmiana ta nie przyniosła jednak oczekiwanego efektu, bo przyjezdni, po kolejnej w tym meczu świetnej zagrywce Webera, prowadzili już 11:8. Trzeci set zaczął przypominać poprzedni, bo drużyna z Warszawy z czasem nieznacznie powiększała przewagę. Stało się tak m.in. po skutecznym bloku na Schulzie. Projekt utrzymywał cały czas bezpieczną przewagę do końca seta, ponownie wygrywając do 18. Trzecią partię i tym samym cały mecz zakończył świetną zagrywką Tillie.
Cerrad Enea Czarni Radom – Projekt Warszawa 0:3 (18:25, 18:25, 18:25)









