Taki tytuł nosi cykl długodystansowych marszobiegów bieszczadzkich. Organizowanych rokrocznie. Zawsze w czerwcu.
Szczegóły oryginalnego przedsięwzięcia będzie można poznać już we wtorek, 7 marca, o godzinie 18.30 w Klubie Sportowca (budynek Pływalni “Wodnik” w Grójcu, ul. Drogowców 12). Odbędzie się tam wówczas spotkanie z Mirosławem Bienieckim, animatorem inicjatywy, a zarazem ultramaratończykiem.
– Biegi długodystansowe spopularyzowały się w Polsce w ostatniej dekadzie ubiegłego wieku. Najbardziej popularny jest Supermaraton Calisia, mający status mistrzostw Polski na dystansie 100 km. Wielkie zainteresowanie wzbudzają również ultramaratony rozgrywane na terenach górskich: Sudecka Setka, Beskidzki Bieg 7 Dolin, Bieg 7 Szczytów w Karkonoszach, Pieniński Marszobieg, czy właśnie bieszczadzki Maraton Rzeźnika – opowiada ultramaratończyk Stanisław A. Rolak.
Są to jedne w niewielu konkurencji sportowych, gdzie nie występuje podział na płci. Ba, paniom zdarza się niekiedy pokonać trasa szybciej od mężczyzn.
– Panowie mają większe rozmiary mięśni, a ich kościec jest lepiej przystosowany do biegów szybkich. W ultramaratonach cechy te mogą stać się obciążeniem, gdyż rozrośnięty aparat mięśniowy potrzebuje więcej energii oraz stanowi dodatkowe obciążenie w trakcie wysiłku. O rezultatach na długodystansowych szlakach decyduje głównie zdolność organizmu do spalania tłuszczu. A kobiety mają więcej tłuszczu i umieją go metabolizować lepiej od mężczyzn – konkluduje Rolak.
(TO-RT)









