Enea Czarni Radom ciągle bez wygranej w meczu w hali Radomskiego Centrum Sportu. Tym razem bez straty seta lepszy od radomskiej drużyny był Indykpol AZS Olsztyn.
Enea Czarni Radom nieźle zaprezentowali się w poprzednim meczu PlusLigi z PSG Stalą Nysa. Radomskiej drużynie niewiele zabrakło do wywalczenia pierwszych punktów w sezonie. Postawa Wojskowych mogła być powodem do optymizmu przed piątkowym meczem z Indykpolem AZS Olsztyn. Czarnym z pewnością marzyło się również przełamanie fatalnej serii porażek we własnej hali. Na zwycięstwo w Radomiu w ligowym meczu czekają już od prawie dwóch lat.
Mecz rozpoczął się od punktu drużyny z Olsztyna, po dobrej zagrywce Moritza Karlitzka i udanym bloku na Konradzie Formeli. Po chwili świetną zagrywką popisał się Cezary Sapiński, dzięki czemu przyjezdni objęli prowadzenie 3:1. Indykpol AZS Olsztyn kontynuował dobrą grę i szybko wypracował sobie kilkupunktową przewagę. Po skończonej długiej akcji przez Kariltzka goście prowadzili 9:5. Potem ten sam zawodnik świetnie zaserwował i było już 11:6 na korzyść przyjezdnych. O przerwę w tym czasie poprosił Paweł Woicki. Ruch ten nie przyniósł zamierzonego skutku, gdyż gospodarze tracili kolejne punkty. W jednej z akcji skutecznie zablokowany został Nikola Meljanac. Goście sukcesywnie powiększali przewagą. Po skutecznej zagrywce Souzy i wyniku 18:10 na korzyść przyjezdnych o kolejny czas poprosił trener Czarnych. Goście nie tylko bardzo dobrze zagrywali, ale byli także niezwykle skuteczni na kontrach. Wojskowi częściowo zmniejszyli dystans punktowy, po tym jak w polu serwisowym stanął Brodie Hofer. Na niewiele jednak to się zdało, gdyż przyjezdni ponowni zaczęli skutecznie punktować. W konsekwencji Indykpol AZS Olsztyn wygrał łatwo wygrał pierwszą partię 25:16.
Drugi set miał dosyć wyrównany początek, ze wskazaniem na gospodarzy. Po udanym bloku na Souzie Czarni wyszli na dwupunktowe prowadzenie (6:4). Drużyna z Radomia szybko jednak straciła przewagę. Później znów przy dłuższy czas wynik oscylował wokół remisu. Ponownie w tej partii zablokowany został Souza, dzięki czemu Wojskowi wyszli na dwupunktową przewagę (10:8). Zespół z Olsztyna zaczął popełniać coraz więcej błędów. Czarni nie potrafili jednak tego wykorzystać. Obraz seta zmienił się kompletnie, gdy w polu serwisowym stanął Szymon Jakubiszak. Gospodarze zaliczyli w tym momencie kompletny przestój w grze, a przyjezdni zdobyli kilka punktów z rzędu. Reagować próbował Paweł Woicki, który dwukrotnie wziął czas. Nie przyniosło to jednak początkowo spodziewanego efektu. Dopiero w końcówce partii Czarni zaczęli grać skuteczniej. Impuls do walki i odrabiania strat dał Igor Gniecki. Jego świetne serwisy sprawiły, że tym razem to gospodarze seryjnie punktowali. Szkoleniowiec gości – Javier Weber dwukrotnie w krótkim odstępie czasu prosił o przerwę. Końcówka partii niespodziewanie była bardzo emocjonująca, gdyż po asie serwisowym, będącego wyraźnie na fali Meljanaca, Czarni doprowadzili do remisu 24:24. Grę na przewagę na swoją korzyść (27:25) szybko rozstrzygnęli jednak goście, po udanym bloku na Hoferze.
Początek kolejnej partii był bardzo podobny do poprzedniej. Gra toczyła się punkt za punkt. W zespole Czarnych wyraźnym liderem był Meljanac. Gospodarze zaczęli jednak sukcesywnie budować przewagę. Po dobrym serwisie Vuka Todorovicia było już 8:5. Czarni jednak stracili przewagę, po tym jak w polu serwisowym stanął Joshua Tuaniga. Czarni długo dotrzymywali kroku przyjezdnym. W połowie seta drużyna z Olsztyna jednak wyraźnie odskoczyła, a Wojskowi ponownie w tym meczu zanotowali wyraźny przestój w grze. Po ataku Nicolasa Szerszenia przyjezdni prowadzili 18:15. W tym momencie kolejny raz w tym meczu o czas poprosił Paweł Woicki. Gospodarzom ruch trenera jednak nie pomógł. Ekipa z Olsztyna znowu seryjnie punktowała. Świetnie w ich szeregach grali zwłaszcza Souza i Karlitzek. Czarni natomiast od stanu 15:15 do końca seta zdobyli zaledwie… dwa punkty. Mecz zakończył skutecznym atakiem Cezary Sapiński.
Enea Czarni Radom – Indykpol AZS Olsztyn 0:3 (16:25, 25:27, 17:25)









