Do 2028 roku operatorzy mają czas, aby wymienić nasze stare liczniki energii elektrycznej na nowe – z funkcją zdalnego odczytu.
Nawet 17 milionów urządzeń zostanie wymienionych w polskich domach, według szacunków dostawców energii. Wszystko dlatego, że na początku lipca weszło w życie nowe Prawo Energetyczne.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska podkreśla, że: „Na przyjęciu ustawy najbardziej skorzystają odbiorcy energii elektrycznej, zwłaszcza konsumenci. Nowelizacja realizuje unijną koncepcję, która w centrum rynku energii stawia właśnie odbiorców i ich aktywizację”.
Oznacza to dla nas tyle, że po wymianie liczników firmy nie będą już prognozować zużycia prądu, ani spisywać ich stanów w naszych domach. Urządzenia będą podłączone do sieci i dostawca zdalnie odczyta stan zużycia prądu. Stare liczniki etapami mają być wymieniane na nowe. Najwięksi dostawcy energii już ten proces rozpoczęli, nie czekając na nowelizację. Ale, zgodnie z prawem, wymiana jest obowiązkowa i dotknie nas wszystkich.
Jak deklarują przedsiębiorstwa, najpierw będą wymieniane liczniki, którym kończy się data używalności (8 lub 15 lat). Według kalkulacji wymiana jednego urządzenia to koszt ok. 360 zł. Poniesie go dostawca energii, ale koszty zostaną wliczone w nasze rachunki za prąd. Proces ten będzie jednak długoterminowy, więc jako odbiorcy mocno nie odczujemy różnicy w rachunkach.
Co to da?
Cały proces niesie za sobą wymierne korzyści. Będziemy mogli lepiej kontrolować zużycie prądu, a co za tym idzie, dostosować najkorzystniejsze taryfy do swoich potrzeb. Dzięki nowoczesnym licznikom odbiorcy uzyskają zdalny dostęp do danych, a w razie uznania, będą mogli też łatwo zmienić dostawcę usług. Sprzedawcom usług zapewni natomiast możliwość wprowadzenia dynamicznych taryf czy monitorowanie jakości przepływu energii w sieci.
Źródło: MkiŚ, money.pl, internet









