Polska zwyciężyła w Tiranie Albanię 1:0 w meczu eliminacyjnym do finałów futbolowych mistrzostw świata.
Pierwsza połowa rozczarowała. Obie drużyny grały zachowawczo i chaotycznie. Konkurowano głównie w strefie środkowej boiska. Gospodarze wykazywali nieco większą aktywność, lecz zdecydowanie brakowało sytuacji podbramkowych
Po rzucie rożnym Adam Buksa strzelał z bliska – w pozycji niemal horyzontalnej – przenosząc piłkę ponad poprzeczką. Z dystansu silnie kopnął Piotr Zieliński, lecz futbolówkę pewnie złapał albański bramkarz
Robert Lewandowski był pieczołowicie pilnowany. Jednak z rywali boleśnie go sfaulował, za co otrzymał żółtą kartkę.
W przerwie Jakuba Modera zmienił Mateusz Klich. Kiedy Zieliński wykonywał rzut rożnego poszybowały w jego stronę przedmioty rzucane z trybun. Sędzia przerwał mecz i przywołał do linii bocznej delegata UEFA. Incydent zapewne będzie drogo kosztował piłkarską federację Albanii.
Dobrą okazję stworzył kolegom Kamil Jóźwiak, ale nie potrafili jej wykorzystać. Selekcjoner „biało-czerwonych” Paulo Sousa desygnował do gry kolejnych rezerwowych: Karola Świderskiego oraz Bartosza Frankowskiego. Zyskaliśmy przewagę. Grzegorz Krychowiak wbiegł w pole karne Albańczyków, lecz miast strzelać z ostrego kąta, odegrał do Zielińskiego który spudłował.
Gdy w 77. minucie wynik otworzył Świderski, finalizując efektownym wolejem precyzyjną centrę Klicha, na Polaków posypały się butelki ciskane przez miejscowych pseudokibiców i arbiter ponownie był zmuszony zastopować konfrontację. Zawodnicy zeszli do szatni. Wrócili na trawę po kilkunastu minutach, gdy emocje na widowni opadły. Miejscowi usiłowali wyrównać, ale nasza defensywa wykazała się ofiarnością i determinacją. Bliski podwyższenia prowadzenia był Lewandowski, lecz skończyło się na jednym golu.
(TO-RT)









