Miejska Biblioteka Publiczna w Radomiu (ul. Józefa Piłsudskiego 12) zaprasza na spotkanie z Piotrem Łopuszańskim, autorem książki „Mikołaj Kopernik. Nowe oblicze geniusza”.
Odbędzie się ono w piątek 16 czerwca o godzinie 18, a w roli moderatora wystąpi Paweł Błach. Wydarzenie jest zorganizowane w ramach Free(Ra)dom Festival 2023 „Ku gwiazdom!”. Wstęp wolny.
Autor rozprawia się w swej książce z próbami germanizacji jej bohatera: „Niemieccy historycy tworzyli jego pierwsze „naukowe” biografie w XIX wieku, w okresie Kulturkampf, gdy miasta kopernikowskie: Toruń, Frombork, Olsztyn, Lidzbark, znajdowały się pod pruskim panowaniem. Pisano o Koperniku, że był Niemcem. Później twierdzono, że zmarł w … Prusach Wschodnich, co nie jest prawdą. Warto wiedzieć, że astronom nigdy nie był w państewkach niemieckich, ale historycy spomiędzy Odry i Renu ignorują wszelkie związki Kopernika z Polską i polskością. A przecież nigdy nie deklarował swej niemieckości, natomiast pisał o polskiej ojczyźnie. Warto także pamiętać, że po powstaniu warszawskim niemieccy żołnierze wysadzili piękny pomnik astronoma w Warszawie. Moim zdaniem ten czyn pozbawia Niemców prawa do nazywania Kopernika ich rodakiem”.
Zagadki nosi w sobie wykształcenie astronoma. Łopuszański ujmuje tą kwestię następująco: „Nauki na wydziale sztuk wyzwolonych Uniwersytetu Jagiellońskiego nie ukończył. Studia prawnicze w Bolonii musiał przerwać, bo został wezwany na Warmię i prosić o zgodę na kontynuację edukacji. Jazda do Fromborka i z powrotem do Italii zajęła mu pół roku. Dotarł do Padwy, gdzie miał zgłębiać medycynę. Studia takie trwały 5 lat, tymczasem kapituła dała mu tylko dwa lata. To tak jakby kanonikom nie zależało na tym, żeby Kopernik zdobył gruntowne wykształcenie. Ostatecznie otrzymał tytuł doktora prawa kanonicznego. Dyplom uzyskał w Ferrarze, co też jest tajemnicze”.
Przeze dekady trwał spór o święcenia kapłańskie Kopernika. Zdaniem jego biografa: „wynikał z błędnie odczytanego dokumentu z okresu jego włoskich studiów. Nie napisano tam „prezbiter”, lecz „personaliter”, czyli, że stawił się osobiście, a nie, że miał tytuł kościelny. Natomiast istnieje inny dokument. Gdy doktor Mikołaj był już po sześćdziesiątce, biskup Ferber nakazał wszystkim kanonikom fromborskim przyjąć święcenia kapłańskie pod groźbą utraty dochodów z prebendy. Kopernik nie został pozbawiony dochodów, zatem można uznać, że został księdzem. Zresztą zwykle był posłuszny władzy kościelnej. Co więcej, jego nazwisko figurowało wśród kandydatów na biskupa Warmii (trochę dla dekoracji, bo kandydatem króla był Jan zwany Dantyszkiem). Historycy pominęli także tytulaturę, jakiej użył przyjaciel Kopernika, Bernard Wapowski. Pisząc do Mikołaja, użył słowa „wielebny”. Można chyba, zatem uznać, że w ostatnim dziesięcioleciu życia Kopernik był wyświęconym księdzem.
Nieobyczajne prowadzenie się uczonego okazuje się, wedle Łopuszańskiego, mitem: „Oskarżono go o romans z gospodynią i daleką krewną. Zarzucał mu to biskup Dantyszek, który oparł się na donosach prepozyta kapituły, Pawła Płotowskiego. Donosiciel chciał wcześniej otrzymać dochody z kanonii fromborskiej, lecz Kopernik odpisał mu, że w myśl przepisów prawa, Płotowskiemu takowe się nie należały. Niebawem prepozyt oskarżył swoich przeciwników w kapitule, w tym Kopernika. Jeden z oskarżonych rzeczywiście miał kochankę (po przejściu na protestantyzm ją poślubił) i został usunięty z kapituły. Nic takiego nie spotkało doktora Mikołaja. Po jego śmierci biskup Tiedemann Giese wspominał Kopernika jako „nieskazitelnego” człowieku. Tak nie pisze się o księdzu, który miał romans”.
Piotr Łopuszański jest dziennikarzem i pisarzem. Ukończył Uniwersytet Warszawski. Napisał kilkanaście książek m.in. „Marzyciel nad przepaścią” i „Bywalec zieleni” – o Bolesławie Leśmianie, „Pan Samochodzik i jego autor, Zbigniew Nienacki”, „Gustaw Holoubek – filozof bycia” oraz „Sekrety życia pisarzy i artystów”
(TO-RT)









