Przez cały PRL obchody Święta Niepodległości były zakazane i groziły surowymi sankcjami ze strony władz komunistycznych. Pomimo tego o rocznicy odzyskania naszej państwowości – także w regionie radomskim – nie zapominano.
Dzień 11. listopada 1918 roku w latach “Polski ludowej” funkcjonował jedynie w przestrzeni prywatnej. O postaciach i symbolach związanych z narodzinami Drugiej Rzeczypospolitej oficjalnie się nie mówiło.
“ – Święto to celebrowano przede wszystkim w kościołach, gdzie księża odprawiali nabożeństwa w intencji ojczyzny, podczas których głosili przepełnione patriotycznymi treściami kazania. W gminie Goszczyn animatorem patriotyzmu był przez dekady Henryk Bąk, działacz PSL-u, wieloletni więzień polityczny, skazany na kare śmierci. W kościele w Pelagowie pod Radomiem specjalne historyczne oracje wygłaszał tego dnia ksiądz Roman Kotlarz, zmarły w 1976 w niejasnych okolicznościach – toczy się jego proces beatyfikacyjny. Natomiast w Jasieńcu, a potem Zbroszy Dużej podobnie postępował inny zasłużony kapłan, Czesław Sadłowski” – opowiada historyk, dr Jacek Koziatek
W Polsce Ludowej wprowadzono do kalendarza tzw. Święto Odrodzenia, ustanowione na pamiątkę Manifestu PKWN. To 22 lipca wyznaczać miał symboliczny początek polskiej niepodległości. Datę 11. listopada usiłowano przyćmić innymi wydarzeniami. Powstaniem – w nocy z 6 na 7 listopada 1918 roku – Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej pod kierownictwem Ignacego Daszyńskiego oraz obchodzoną w tym samym czasie rocznicą wybuchu rewolucji bolszewickiej. Reżim komunistyczny na każdym kroku podkreślał, że miała ona decydujący wpływ na odzyskanie przez Polskę upragnionej suwerenności. W lansowaniu tej tezy nie przeszkadzał fakt, że polscy uczestnicy bolszewickiej rebelii – Feliks Dzierżyński czy Julian Marchlewski – byli zagorzałymi przeciwnikami odbudowy niepodległej ojczyzny.
(TO-RT)
Źródło: internet









