Niespokojny przebieg na trybunach miało sobotnie spotkanie ligowe pomiędzy Koroną Kielce a Radomiakiem Radom. W trakcie meczu odpalano race, a po końcowym gwizdku sędziego doszło do bójki pomiędzy fanami obu drużyn.
„Święta wojna” to określenie rywalizacji pomiędzy Radomiakiem Radom a Koroną Kielce. W tym sezonie kluby po raz pierwszy miały okazję zmierzyć się bezpośrednio w najwyższej klasie rozgrywkowej. Do spotkania doszło w Radomiu, w sierpniu ubiegłego roku. Górą była drużyna z Kielc, która wygrała 2:0. Radomiak pałał żądzą rewanżu, a na mecz do Kielc wybrała się grupa kilkuset kibiców radomskiego klubu. Boiskowa rywalizacja miała emocjonujący przebieg, Korona w doliczonym czasie gry przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść (więcej o tym spotkaniu można przeczytać TUTAJ).
Niestety emocje, tylko że te zdecydowanie negatywne, udzieliły się w trakcie spotkania. Prowadzący sobotni mecz sędzia Szymon Marciniak musiał dwukrotnie przerwać sportową rywalizację, ze względu na odpalone i rzucane race. Z tego też powodu arbiter z Płocka do regulaminowego czasu gry doliczył aż 10 minut. Jak się okazało fani obu zespołów znaleźli się w centrum uwagi także po zakończonym meczu. Na trybunach kieleckiego stadionu doszło do bójki pomiędzy kibicami Radomiaka i Korony.
Ekscesy na trybunach, interweniowała policja
– Podczas meczu doszło do dwukrotnego odpalenia rac. Zrobili to pseudokibice obydwu drużyn, w związku z tym przerwano dwukrotnie mecz, ze względu na duże zadymienie. Pseudokibice gości dokonali spalenia barw kieleckiego klubu. Pod koniec meczu doszło do napięć pomiędzy pseudokibicami obydwu drużyn. Na wniosek organizatora na stadion weszły siły policyjne, oddziały prewencji z Kielc i Radomia. Policjanci podjęli działania, w celu zastopowania eskalacji napięcia między pseudokibicami – informuje nas młodszy aspirant Małgorzata Perkowska-Kiepas, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Kielcach.
Oprócz rzucanych rac w kierunku, gdzie siedzieli kibice, na stadionie doszło do innych chuligańskich zachowań. Z sektora dla gości wyrwano krzesełko.
W wyniku podjętych działań funkcjonariusze zatrzymali siedem osób. Wśród nich było pięciu fanów Radomiaka, w wieku od 32 do 54 lat i dwóch kielczan, w wieku 37- i 41-lat. Zatrzymani zostali w niedzielę doprowadzeni w trybie przyspieszonym przed sąd. Czekają ich nie tylko możliwe konsekwencje karne, w postaci kary ograniczenia czy pozbawienia wolności. Mogą otrzymać także zakazy stadionowe i wysokie grzywny.
– Zatrzymani mężczyźni odpowiedzą m.in. za posiadanie na imprezie masowej środków pirotechnicznych, czyli rac, prowokowanie kibiców do działań zagrażających bezpieczeństwu imprezy, zasłanianie sektorówką wizerunku osób odpalających race, rzucanie przedmiotów, które mogłoby narazić innych uczestników na niebezpieczeństwo. Przy zatrzymanym kielczaninie policjanci znaleźli około 5 gram białego proszku, najprawdopodobniej amfetaminy – dodaje młodszy aspirant Małgorzata Perkowska – Kiepas.
Z pewnością odpowiedzialność zatrzymanych osób, to nie jedyne konsekwencje skandalicznych scen do jakich doszło w trakcie i po sobotnim meczu. Biorąc pod uwagę kary, jakie orzekała Komisja Ligi, po podobnych zdarzeniach z przeszłości, fani Radomiaka muszą liczyć się z możliwym zakazem wyjazdowym na najbliższe spotkania. Do tego na radomski klub może zostać nałożona grzywna.
Wzajemne animozje na linii Radom-Kielce sięgają już dziesięcioleci i dotyczą także sfery sportowej. Rywalizacja między Koroną i Radomiakiem określana mianem wcześniej wspomnianej „świętej wojny” czy lokalnych derbów, ma swój początek w połowie lat 70. XX w. W sobotę doszło do 18. ligowego spotkania pomiędzy tymi drużynami. Mimo zwycięstwa Korony, ciągle lepszy bilans ma Radomiak, który wygrał 7 spotkań, przy 6 drużyny z Kielc i 5 remisach. W przeszłości rywalizacja między tymi zespołami wzbudzała mnóstwo emocji zarówno wśród kibiców i samych piłkarzy. W kolejnym sezonie być może dojdzie do kolejnych spotkań między tymi drużynami na szczeblu ekstraklasowym, oby jednak bez podobnych scen na trybunach, jak w minioną sobotę.









