W sobotnim meczu PlusLigi Cerrad Enea Czarni Radom przegrali u siebie w trzech setach z Indykpolem AZS Olsztyn. Drużyna z Radomia wciąż czeka na pierwsze ligowe zwycięstwo w hali Radomskiego Centrum Sportu.
Czarni walczyli o pierwsze ligowe zwycięstwo od 19 października. Radomianie ostatnio zakontraktowali nowego rozgrywającego – Amerykanian Matta Westa, dla którego dzisiejszy mecz mógł być szansą na debiut.
Początek meczu był wyrównany. Goście z Olsztyna zdobyli jednak po pewnym czasie kilka punktów z rzędu, dzięki dobrym atakom Bartłomieja Lipińskiego i asie serwisowym Robberta Andringi. AZS prowadził 11:8. W drużynie z Olsztyna świetną zagrywką popisał się również Karol Kłos, dzięki czemu AZS wygrywał już 14:11. Gospodarze odrobili częściowo straty po udanej kontrze Piotra Łukasika. Po chwili świetnie zaserwował Damian Schulz, co sprawiło, że Czarni wyrównali stan meczu na 15:15. Następnie ponownie kontrę skończył Łukasik i gospodarze prowadzili już 16:15. AZS szybko jednak wyrównał. Przy stanie 17:17 goście świetnie zaczęli grać w obronie, a Czarni nie mogli skończyć ataku. W efekcie drużyna z Olsztyna zdobyła cztery punkty z rzędu i prowadziła 21:17. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, bo po chwili, to zespół z Radomia zdobył trzy punkty przy zagrywce Daniela Gąsiora. Wydawało się, że końcówka seta będzie emocjonująca, jednak tak się nie stało. Na zagrywce stanął Robbert Andringa i w tym momencie goście nie stracili już punktu. Kosztowny błąd w końcówce pierwszego seta popełnił Bartłomiej Lemański, który nie skończył ważnej akcji ze środka. Dwa asy serwisowe na koniec Andringi, sprawiły, że goście wygrali pierwszą partię 25:20.
Drugi set świetnie zaczęli olsztynianie. Po atakach Karola Butryna i Mateusza Poręby, a także skutecznym bloku tego drugiego, goście objęli kilkupunktowe prowadzenie. Następnie pomylił się Schulz i AZS wygrywał już 6:2. Olsztynianie utrzymywali przez dłuższą część drugiej partii bezpieczną przewagę. Nerwowo zrobiło się dopiero w końcówce. Za sprawą błędu w ataku olsztynian Czarni złapali kontakt, przegrywając w pewnym momencie tylko 22:23. Drużyna z Olsztyna zachowała jednak spokój i za sprawą dwóch skutecznych ataków z rzędu, najpierw Taylora Averilla, a potem Andringi, wygrała drugą partię do 22.
Początek trzeciego seta była bardziej wyrównany w porównaniu do poprzedniego. Nieznaczną przewagę osiągali goście, ale wynik cały czas oscylował wokół remisu. Dopiero as serwisowy Butryna sprawił, że AZS miał większą przewagę – 12:9. Olsztynianie utrzymywali bezpieczny dystans, z czesm sukcesywnie powiększając prowadzenie. AZS-owi pomagały błędy sitkarzy Czarnych. Pomylił w ataku się m.in. Schulz, a potem Łukasik. Gdy asem serwisowym popisał się Poręba i goście wygrywali już 23:18, to stało się jasne, że tylko sportowy cud, sprawi, że radomianie będą mogli odrobić straty. Tak się jednak nie stało i AZS pewnie zwyciężył w trzeciej partii 25:18 i w całym meczu 3:0.
Cerrad Enea Czarni Radom – Indykpol AZS Olsztyn 0:3 (20:25, 22:25, 18:25)
Czarni: Schulz, Łukasik, Lemański, Nowak, Rusin, Ostrowski, Masłowski (libero) oraz Gąsior, Firszt, Warda.
AZS: Tuaniga, Lipiński, Averill, Butryn, Andringa, Poręba, Hawryluk (libero) oraz Król, Jankiewicz, Jakubiszak.
MVP: Taylor Averill (Indykpol AZS)
Źródło: sportowefakty.wp.pl








