Wydawało się, że w piątkowy wieczór HydroTruck nie mógł znaleźć sobie lepszej okazji do przełamania fatalnej passy domowych porażek w tym sezonie koszykarskiej Energa Basket Ligi. Do Radomia przyjechał ostatni zespół tabeli – Asseco Arka Gdynia. Mimo realnej szansy na przełamie, koszykarze HydroTrucku ponieśli kolejną domową porażkę, przegrywając tym razem 85:91.
HydroTruck Radom przystępował do piątkowego spotkania podbudowany powrotem do drużyny AJ Englisha. Radomski zespół chciał wreszcie wygrać, gdyż w ostatnich dwóch spotkania ligi przegrywał. Jeszcze gorsze statystyki miała ekipa z Gdyni. Drużyna z Pomorza, która jeszcze w 2019 r. zdobyła brąz Mistrzostw Polski i był 9-krotnie najlepszym zespołem w kraju przeżywa ogromny kryzys. Asseco Arka Gdynia z jednym zwycięstwem w sezonie, zajmowała przed meczem w Radomiu ostatnie miejsce w Energa Basket Lidze.
Początek spotkania był obiecujący dla HydroTrucku, gdyż po dwóch akcjach, najpierw Anthonego Irelanda, a następnie Filipa Kraljevicia radomski zespół objął prowadzenie 4:0. Gdynianie dzięki dwóm celnym rzutom za trzy, szybko jednak zniwelowali przewagę gospodarzy i sami wyszli na prowadzenie. HydroTruck starał się jednak pilnować rezultatu i dzięki dobrej grze duetu Anthony Ireland – Danilo Ostojić, po pierwszych dziesięciu minutach na tablicy wyników widniał remis 18:18. Niestety dla radomian słabo w tej kwarcie zaprezentowali się Mike Moore i AJ English, którzy nie zdobyli ani jednego punktu.
Po powrocie na parkiet imponujący początek mieli goście. Gdynianie rozpoczęli od prowadzenia 11:0! Dopiero po czterech minutach z rzutów wolnych trafił dla radomian Ireland. Goście odpowiedzieli dwiema trójkami, dzięki czemu drużyna z Gdyni prowadziła już 40:23. Końcówka drugiej kwarty należała już jednak zdecydowanie do HydroTrucku. Radomski zespół podniósł się w imponującym stylu i dzięki skutecznej grze Irelanda i Filipa Zegzuły w połowie meczu znów doprowadził do remisu. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 44:44.
Dramaturgia do samego końca
Początek trzeciej kwarty to niemal kopia początku poprzedniej. Znów zdekoncentrowani gracze HydroTrucku dali się zaskoczyć, gdynianie zdobyli siedem „oczek” nie tracąc żadnego. Radomski zespół znów jednak zaczął skuteczną pogoń. Wreszcie skutecznie zaczął grać Moore, który w tej kwarcie zdobył 12 punktów. Dzięki trafieniu Ostojicia na sam koniec tej części meczu, HydroTruck po trzydziestu minutach prowadził 69:67.
Czwarta kwarta meczu była niezwykle wyrównana. Dopiero po późniejszej trójce Aleksandra Lewandowskiego radomski zespół zyskał pięć punktów przewagi. Co z tego, skoro goście po serii siedmiu punktów, ponownie wyszli na prowadzenie. Na dwie minuty przed końcem kwarty na tablicy wyników widniał remis, po 85. Gospodarze od tego momentu nie zdobyli już jednak żadnego punktu, notując trzy straty. Kluczowe akcje kończyli za to doświadczeni zawodnicy gości – Adam Hrycaniuk i Bartłomiej Wołoszyn. Dzięki temu Asseco Arki Gdynia wygrała 91:85, notując dopiero drugą wygraną w lidze. Natomiast HydroTrick przegrał już siódmy raz w tym sezonie i jak zwykle przed własną publicznością. W dzisiejszym meczu o wyniku zadecydowała przede wszystkim słaba skuteczność AJ Englisha oraz kiepska gra w obronie. Dość powiedzieć, że gdyńska ekipa, która w tym meczu zdobyła 91 punktów, notował w innych spotkaniach średnio 67 „oczek”.
HydroTruck Radom – Asseco Arka Gdynia 85:91 (18:18, 26:26, 25:23, 16:24)
HTR: Ireland 24, Moore 18, Kraljević 11, Ostojić 11, Zegzuła 9, English 5, Lewandowski 5, Dzierżak 2, Zalewski 0, Wall 0, Żmudzki 0
Arka: Boykins 20, Wołoszyn 18, Durham 16, Musić 15, Hrycaniuk 8, Bogucki 5, Wilczek 4, Dylewicz 3, Tomaszewski 2, Miśković 0
Źródło: hydrotrucksport.pl, plk.pl









