Od trzech lat nie da się usunąć torów, stanowiących niebezpieczną przeszkodę dla rowerzystów. Powód? Brak właściciela działki.
Sprawa nieczynnego od lat torowiska, przebiegającego przez ulicę Mazowieckiego w Radomiu, utknęła w urzędach. W tym miejscu często dochodzi do „wywrotek” użytkowników dwukołowców, w których rowerzyści doznają bolesnych urazów. Było ich najpewniej już kilkadziesiąt. Zdarzało się, że na miejsce było wzywane pogotowie, bo obrażenia były poważne.
Sprawą już trzy lata temu zajęło się radomskie „Bractwo Rowerowe”, które zgłosiło problem do Miejskiego Zarządu Dróg i Komunikacji. Według stowarzyszenia, nieczynne tory powinny zostać zlikwidowane.
„– Kąt najazdu rowerem powoduje po prostu wywrotki. Tam było kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt wywrotek rowerzystów. One się często ciężko kończą, ponieważ to jest starcie tak naprawdę ze stalą i asfaltem” – powiedział TVP Warszawa Sebastian Pawłowski z „Bractwa Rowerowego”.
Pomimo obietnicy rozwiązania problemu niebezpiecznego miejsca, do tej pory nie udało się nic z nim zrobić. Jak to możliwe?
„– Do tej pory nie udało nam się ustalić właściciela i działki. Wiadomo, że prowadzi to do dawnych zakładów drzewnych. Natomiast nie znamy właściciela. Nie znamy spadkobierców” – poinformował stację Dawid Puton, rzecznik prasowy Miejskiego Zarządu Dróg i Komunikacji w Radomiu.
Jak udało się dowiedzieć „Bractwu” od Transportu Kolejowego, niebezpiecznej bocznicy nie ma w rejestrach.
– Tych torów nie ma fizycznie – ani po stronie zakładów drzewnych, ani po stronie stacji Radom Główny. Są tylko w pasie drogowym. Nie funkcjonują w wykazach, a MZDiK szuka ich właściciela – dodaje w rozmowie z nami Sebastian Pawłowski.
Sprawa torów, których nie da się zlikwidować „leży” w urzędach od trzech lat także ze względu na to, iż MZDiK nie miało w 2021 roku środków na ich usunięcie. Likwidacja niebezpiecznego miejsca miała być wzięta pod uwagę również w planach inwestycyjnych na bieżący rok – pod warunkiem ustalenia właściciela działki, ale niestety nie udało się tego zrobić.
W tej sprawie „Bractwo Rowerowe” napisało już wspólnie z radnymi 2 pisma i 4 interpelacje. Stowarzyszenie oraz wszyscy użytkownicy tej trasy liczą na to, że urzędnicy i służby pochylą się nad ich prośbą, zanim dojdzie do innych, groźnych wypadków.
Źródło: warszawa.tvp.pl, Bractwo Rowerowe / FB









