W środowym, zaległym meczu 15. kolejki PlusLigi, doszło prawdopodobnie do największej sensacji w obecnym sezonie ligowym. Aktualny wicemistrz Polski i niepokonana w tym sezonie Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle przegrała u siebie 1:3 (25:18, 22:25, 23:25, 19:25) z Cerradem Eneą Czarnymi Radom.
Kędzierzynianie przystąpili do meczu jako zdobywcy Pucharu Polski. Bez gry awansowali do półfinału Ligi Mistrzów, gdyż ich rywal Dynamo Moskwa został wykluczony z rozgrywek. Do tego utrzymują pozycję lidera PlusLigi, mimo że rozegrali o dwa mecze mniej niż znajdujący się za nimi w tabeli Jastrzębski Węgiel. Trener ZAKSY przed meczem z Czarnymi dał odpocząć kilku podstawowym zawodnikom. W pierwszej szóstce zabrakło Aleksandra Śliwki, Marcina Janusza i Davida Smitha.
Czarni z kolei w ostatnim czasie grali mocno w kratkę. Luty co prawda zaczęli od niespodzianego zwycięstwa w Zawierciu z Aluronem, ale potem przyszły porażki z GKS-em Katowice i AZS-em Olsztyn. Chyba nawet najwięksi optymiści kibicujący radomskiej drużynie nie zakładali, że będą w stanie urwać choćby punkt ZAKS-ie. Tym bardziej, że radomianie przed meczem w województwie opolskim zajmowali przedostatnie miejsce w tabeli.
Przed spotkaniem, co już staje się normą na polskich parkietach, kibice i zawodnicy okazali wsparcie walczącym Ukraińcom. Później na bandach wokół boiska regularnie wyświetlano hasło w języku angielskim z wezwaniem do zakończenia wojny.
Goście z Radomia przez większość część pierwszej partii mieli problemy z przyjęciem. Na początku ZAKSA nie potrafiła tego wykorzystać, gdyż były remisy m.in. 6:6 oraz 10:10. W pewnym momencie Czarni wyszli nawet na minimalne prowadzenie 12:11. W tym momencie gospodarze zdobyli jednak pięć punktów z rzędu, co podłamało gości. W drugiej części seta zdecydowanie lepsi byli kędzierzynianie. Zdobywali punkty blokiem, a rywale po swoich błędach stracili aż 10 punktów. ZAKSA bez większego wysiłku wygrała 25:18.
Świetna gra Czarnych
Drugą partię Norbert Huber znów rozpoczął od punktu zagrywką. Już po chwili ZAKSA prowadziła pięcioma punktami. Jakub Bednaruk poprosił o przerwę, w czasie której rozmawiał ze swoim rozgrywającym Michałem Kędzierskim. Efekty przyszły prawie od razu, gdyż radomianie odrobili straty. Po kontrze Pawła Rusina zobaczyliśmy na tablicy remis 13:13. Goście zaczęli świetnie grać zagrywką i w obronie, dzięki czemu prowadzili już 21:17. Gospodarze doprowadzili do remisu, jednak w końcówce błędy popełnił, grający wcześniej przez wiele lat w Radomiu, Wojciech Żaliński. Ostatecznie Czarni wygrali drugą partię do 22.
Wygrana w drugim secie wyraźnie podbudowała i dała dużo pewności siebie radomskiemu zespołowi. Czarni objęli prowadzenie i jak się okazało nie oddali go do końca. Swoje problemy miał Żaliński i w końcu zastąpił go Aleksander Śliwka. Goście mieli już wtedy cztery punkty przewagi. Kędzierzynianie zmniejszyli dystans punktowy dopiero w końcówce, gdy Kamil Semeniuk w końcu trafił zagrywką, doprowadzając do remisu po 19. Po chwili jednak zablokowany został jednak Łukasz Kaczmarek z ZAKSY. Czarni wyszli na prowadzenie 23:20 i już nie oddali przewagi, wygrywając trzeciego seta do 23.
Czarni w kolejnej partii kontynuowali świetną grę. W zespole gości bardzo dobre zawody rozgrywał m.in. Paweł Rusin. Po serii zagrywek przyjmującego Czarni odskoczyli na trzy punkty. Gościom jednak było mało i powiększali przewagę. Czarni zablokowali Kaczmarka, w aut uderzył Śliwka. Kędzierzynianie nie zdołali już się odpowiedzieć. W końcówce skuteczny był jeden z najlepszych graczy w tym meczu Bartosz Firszt, który zdobył ostatni punkt. Ostatecznie czarni wygrali czwartego seta do 19 i cały mecz sensacyjnie 3:1.
Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Cerrad Enea Czarni Radom 1:3 (25:18, 22:25, 23:25, 19:25)
ZAKSA: Kaczmarek, Rejno, Żaliński, Kozłowski, Huber, Semeniuk – Shoji (libero) oraz Banach (libero), Śliwka, Janusz, Kluth, Kalembka
Czarni: Gąsior, Lemański, Rusin, Kędzierski, Parkinson, Firszt – Masłowski (libero) oraz Warda, Nowowsiak (libero), Santana
Źródło: sport.interia.pl, www.wksczarni.pl








