Podczas minionej sesji Rady Miejskiej w Radomiu odbyła się długa dyskusja, dotyczącą nielegalnych odpadów znajdujących się przy ul. Ofiar Firleja. Usunięcie składowiska, do którego może dojść najwcześniej za kilka miesięcy, ma kosztować blisko 11 mln zł.
Od ponad roku w magazynie przy ul. Ofiar Firleja znajdują się niebezpieczne odpady. Sprawą zalegających substancji zajęła się prokuratura. Radomscy radni Prawa i Sprawiedliwości zarzucali władzom miasta brak informowania mieszkańców o zagrożeniu i opieszałość w działaniu. W związku z tym chcieli zwołania nadzwyczajnej sesji dotyczącej składowiska.
Ostatecznie do długiej i momentami pełnej emocji dyskusji odnoszącej się do nielegalnych odpadów doszło podczas poniedziałkowej sesji Rady Miejskiej.
Chronologia działań
Zastępca prezydenta Radomia – Marta Michalska-Wilk przypomniała, że miasto postępowanie w sprawie usunięcia nielegalnego składowiska odpadów przy ul. Ofiar Firleja podjęło już blisko rok temu. Dalej wiceprezydent przedstawiła chronologię działań. Miasto chciało, aby likwidację pozostawionych rzeczy przeprowadził właściciel posesji, ale zgodnie z decyzją Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska, na mocy obowiązujących od 2019 r. przepisów, obowiązek ten przeniesiono na samorząd. Prokurator wszczął śledztwo w prawie transportu i składowania odpadów na terenie w hali przy ul. Ofiar Firleja. Badanie tych nielegalnych pozostałości przeprowadzili biegli, a także inne służby m.in. straż pożarna i Mazowiecki Inspektorat Ochrony Środowiska. Marta Michalska-Wilk przypomniała także, że prezydent we wrześniu ubiegłego roku wszczął postępowanie administracyjne w sprawie usunięcia składowiska. Przedstawicielka radomskich władz dodała, że w czynnościach dotyczących pobrania próbek odpadów, a także w oględzinach tych materiałów na posesji uczestniczyli przedstawiciele radomskiego Wydział Ochrony Środowiska i Rolnictwa. Zastępca prezydenta Radomia przypomniała m.in., że na podstawie ustawy o odpadach (art. 26) właściciel nieruchomości przy ul. Ofiar Firleja złożył wniosek o wszczęcie postępowanie odnośnie wydania decyzji nakazującej usunięcie odpadów firmie, które je przywiozła i składuje na terenie posesji. Później już jednak jeden z właścicieli hali, powołał się na przepis 26a wspomnianego wyżej aktu normatywnego, dotyczący niezwłocznego usunięcia odpadów ze względu na zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzi lub środowiska. Ten sam przepis prawny uwzględnił Mazowiecki Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska, ponaglając prezydenta Radomia do usunięcia odpadów. Marta Michalska przypominania o działaniach Radosława Witkowskiego w tej sprawie, m.in. zmianie kwalifikacja prawnej prowadzonego postępowania, a także wysłanych w lipcu pismach z prośbą o opinie do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, Państwowej Straży Pożarnej, Powiatowego Inspektora Sanitarnego, Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w zakresie spełnienia przesłanek konieczności niezwłocznego usunięcia odpadów niebezpiecznych, magazynowanych przy ul. Ofiar Firleja.
– „27 lipca 2023 r. prezydent miasta Radomia wystąpił do ministra klimatu i środowiska o natychmiastowe zabezpieczenie środków finansowych na usunięcie odpadów. Szacowaliśmy, że ta kwota może oscylować w granicach od 10 do 20 milionów złotych, jeśli chodzi o ich usunięcie. 28 lipca prezydent miasta Radomia zobowiązał współwłaścicieli terenu do zabezpieczenia budynku, w którym są składowane te odpady.(…) 8 sierpnia prezydent miasta Radomia wystąpił do WIOŚ (Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska – przyp. red.) i policji i prokuratury o wyjaśnienie, kto podjął decyzję o wyładowaniu odpadów z samochodu ciężarowego i umieszczeniu ich w budynku magazynowym. Rozmawialiśmy o tym na komisji gospodarki, że obecna podczas transportu policja i WIOŚ, który wtedy był, te odpady, które przyjechały można powiedzieć na gorącym uczynku, mimo wszystko zostały rozładowane. Odpowiedź z WIOŚ dostaliśmy, ze oni takiej decyzji nie podejmowali, czekamy na odpowiedź z policji i prokuratury” – poinformowała Marta Michalska-Wilk.
Zastępca prezydenta Radomia dodała, ze miasto wystąpiło także m.in. o zbadanie jakości powietrza w otoczeniu nieruchomości przy ul. Ofiar Firleja. Na sam koniec Marta Michalska-Wilk wspomniała, że w zeszłym tygodniu wystąpiono o przedłużenie terminu usunięcia odpadów, a miejsce na którym się one znajdują jest monitorowane przez radomską straż miejską.
Głos mieszkańca i pytania radnych
Później głos zabrał mieszkaniec – Marcin Wiosna, który dopytywał obecną na miejscu wiceprezydent Radomia o termin poinformowania mieszkańców o niebezpiecznym składowisku. Ponadto kwestionował on fakt odpowiedniego zabezpieczenia terenu przez właściwe służby. Wiosna mówił, że mieszkańcy nie byli informowani o zagrożeniu.
Następnie głos zabrali radni. Mateusz Kuźmiuk z Prawa i Sprawiedliwości dopytywał się czy składowisko stanowią niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia okolicznych mieszkańców, biorąc pod uwagę, ze niedaleko znajduje się stacja paliw. Radny pytał również czy miejsce jest w odpowiedni sposób monitorowane i kontrolowane oraz czy złożono wniosek do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej o dofinansowanie usunięcia nielegalnych zawartości. Robert Utkowski z Koalicji Obywatelskiej chciał się dowiedzieć czy odpady można było wyładować i składować oraz czy miasto może się domagać się zwrotu poniesionych kosztów. Kazimierz Woźniak, radny niezależny chciał uzyskać więcej informacji m.in. o postępowaniu prokuratorskim, firmie odpowiedzialnej za składowisko oraz o ilości nielegalnych substancji i zmianie przepisów w kwestii ich utylizacji. Później głos zabrał szef klubu radnych PiS – Łukasz Podlewski, przedstawiając pismo z Mazowieckiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Radny powiedział, że przez wiele miesięcy trwał impas w sprawie nielegalnego składowiska, próba zmiany kwalifikacji prawnej, a w międzyczasie zaczął się rok szkolny, nikt nie informował o zagrożeniu mieszkańców.
– „Ja, jako jeden z radnych, nie potrzebuje tej wiedzy (dotyczącej odpadów – przyp. red.), potrzebują jej mieszkańcy, którzy chcą się czuć bezpiecznie. Teraz słyszymy wypowiedź od pani prezydent – chciałabym podkreślić, że nieruchomość jest cały czas zabezpieczana. Otóż nie! W dokumentach, które otrzymaliśmy nie ma decyzji, kiedy wystąpiono do straży miejskiej, policji, straży pożarnej, i tak dalej.” – podkreślił Łukasz Podlewski.
Małgorzata Lasota z KO powiedziała, ze problem jest złożony i trudny oraz dotyczy wielu gmin. Zwróciła uwagę na zmianę przepisów w 2019 i dodanie art. 26a, który jej zdaniem stosowany nagminnie przez Mazowieckiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska.
– „Efekt jest taki, że nagle fatycznie przestępca czy firmy-słupy, firmy śmieciowe, których jest mnóstwo w Polsce, które zarabiają miliony złotych, właściwie nie są ani ścigane, tym bardziej trudno jest ustalić właściciela odpadów” – zauważa Małgorzata Lasota.
Radna zauważa, że należy się także przyjrzeć właścicielom działek, gdzie znajdują się takie niebezpieczne składowiska. Ponadto dodała, że samorządy nie mają zabezpieczonych środków na utylizację takich odpadów.
Piotr Szprendałowicz z KO zauważył, że problem nielegalnych pozostałości powinien być przedmiotem zainteresowania również parlamentarzystów.
Wioletta Kotkowska z KO dopytywała m.in. o okoliczności transportu i rozładowania odpadów, z prawdopodobną obecnością, jak dodała radna, na miejscu policji i Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska oraz o zidentyfikowanie właściciela tych nielegalnych substancji. Ponadto chciała się dowiedzieć czy koszty utylizacji poniesione przez miasto będą zwrócone.
Katarzyna Pastuszka-Chrobotowicz, radna PiS pytała m.in. czy znany jest operat szacunkowy dotyczący usunięcia składowiska nielegalnych odpadów. Poprosiła również o przekazania dokumentacji od straży miejskiej odnoszących się do działalności tej instytucji.
Reprezentujący KO Dawid Ruszczyk dopytywał się czemu na sesji nie ma właścicieli nieruchomości, na których znajdują się składowiska.
Koszty usunięcia składowiska
– „Nasze miasto padło dzisiaj ofiarą mafii śmieciowej. I to sobie jasno trzeba powiedzieć. Jesteśmy jednym z wielu miast w Polsce, które padło ofiarą mafii śmieciowej” – zauważyła Marta Michalska-Wilk.
Wiceprezydent dodała, że usuwanie takich składowisk zostało przerzucone na samorządy, a koszty takich działań ponoszą mieszkańcy miasta.
– „Ustawa o odpadach mówi wprost, jeśli chodzi o usunięcie odpadów w trybie artykułu 26a jest to kompetencja Narodowego Funduszu Środowiska. My dzisiaj możemy się ubiegać, zgodnie z regulaminem o 40 procent takiej dotacji. A reszta to są nasze pieniądze” – podkreśliła Marta Michalska-Wilk.
Później głos zabrał dyrektor radomskiego Wydziału Ochrony Środowiska i Rolnictwa, Małgorzata Pietraszewska. Powiedziała, że koszt utylizacji niebezpiecznych odpadów wynosi około 10,5 tysięcy za tonę, a ponieważ na oględzinach szacowano, że jest 10 ton, więc całościowy koszt usunięcia wyniósłby niecałe 11 miliona złotych. Jak dodała dyrektor istotne jest ustalenie stron postępowania, tak aby osoby odpowiedzialne za nielegalne składowisko zobowiązać do zwrotu kosztów, jakie poniosła gmina. Dyrektor poinformowała, że pani, która podpisała umowę z firmą przewozową na prowadzenia działalności gospodarczej potem sama poinformowała, że w miejscu tym znajduje się nielegalne składowisko. Małgorzata Pietraszewska oceniła, biorąc pod uwagę procedurą przetargową i konieczność zagwarantowania środków finansowych, że perspektywa usunięcia odpadów wynosi kilka miesięcy. Jak podkreśliła dyrektor składowisko jest zabezpieczone. Ponadto dodała, że o dofinansowanie na likwidację składowiska można wystąpić dopiero, jak będzie znana całościowa kwota przetargu.
Sekretarz Radomia – Michał Michalski powiedział, że straż miejska przeprowadziła 45 kontroli składowiska.
Później doszło do ostrej wymiany zdań między Martą Michalską-Wilk a radnym Łukaszem Podlewskim. Przewodniczący klubu PiS zarzucił miejskim władzom bierność i opieszałość w działaniu.
– „Miasto nie może złożyć wniosku o dofinansowanie, ponieważ jest dopiero zrobiony szacunek, nie jest ogłoszony przetarg. Miasto 1 września 2022 t. otrzymało pismo i miało wiedzę, ze są tam (przy ul. ul. Ofiar Firleja – przyp. red.). W lutym otrzymało potwierdzenie z prokuratury i w lutym miało pewność, na podstawie pobranych próbek, że są tam odpady niebezpieczne. Po pięciu miesiącach prezydent pisze pisma do instytucji, w celu zabezpieczenia nieruchomości, żeby tam było bezpiecznie, żeby mieszkańcy czuli się bezpiecznie. Mieszkańcy z tego terenu nie wiedzieli nic. Urząd miejski tę wiedzę trzymał dla siebie. Przez pięć miesięcy nie zrobiono nic, kiedy już posiadano dokumenty z prokuratury” – podkreślał Łukasz Podlewski.
Marta Michalska-Wilk odniosła się do zarzutów o brak działań, podkreślając, że zabezpieczono teren składowiska, a prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie nielegalnych odpadów. Wiceprezydent kwestionowała również sens wprowadzenia, wielokrotnie wcześniej wspomnianego art. 26a ustawy o odpadach.
Na sam koniec Marta Michalska Wilk przedstawiła sprawę nielegalnego wysypiska przy ul. Wielkopolskiej, prowadzonego od 2017 r. Śledztwo prokuratury w sprawie tego składowiska zostało umorzone. Aktualnie trwają procedury związane z jego likwidacją.









