Mundurowi wracali do domu po służbie, gdy usłyszeli, że z jednego z mieszkań na parterze przy ul. 11 Listopada dobiega wołanie o pomoc.
Dramatyczne wołanie o pomoc usłyszeli dwaj policjanci radomskiej drogówki, wracający po służbie do domu w miniony wtorek. Sierż. szt. Karol Jaworki oraz st. sierż. Kamil Jeżyna szybko ustalili, że krzyk rannej kobiety dobiegał z mieszkania na parterze jednego z bloków przy ul. 11 Listopada w Radomiu. Mundurowi nie zastanawiając się, szybko podjęli próbę dostania się do lokalu przez uchylone okno.
– Po wejściu do mieszkania policjanci zastali leżącą na podłodze 70-latkę, która nie mogła się podnieść. Jak opowiedziała funkcjonariuszom, straciła przytomność i przewróciła się, przy czym najpewniej złamała nogę i mocno się potłukła – relacjonuje sierż. szt. Dorota Wiatr-Kurzawa z Komendy Miejskiej Policji w Radomiu.
Nie wiadomo, jak długo seniorka leżała na kuchennej podłodze, bo straciła poczucie czasu. Mieszkała sama i nie mogła się podnieść, ani dosięgnąć do telefonu. Dlatego też postanowiła głośno wzywać pomocy w nadziei, że ktoś ją usłyszy.
Na miejsce policjanci wezwali karetkę pogotowia. Kobieta doznała poważnych obrażeń ciała, dlatego ratownicy medyczni przewieźli ją do szpitala. O sprawie zawiadomiono też patrol policji, który po przyjeździe na miejsce zabezpieczył mieszkanie i zawiadomił rodzinę poszkodowanej.
– Być może dzięki reakcji mundurowych nie doszło do tragedii. To kolejny przykład, że policjanci niosą bezinteresowną pomoc nawet w czasie wolnym od służby, zgodnie ze słowami przysięgi, którą złożyli na początku swojej kariery – podkreśla sierż. szt. Dorota Wiatr-Kurzawa.









