Siatkarze Cerrad Enea Czarnych Radom przegrali w poniedziałkowym meczu ligowym z drużyną GKS Katowice 0:3. W rozgrywanym w radomskiej hali spotkaniu gospodarze nawiązali wyrównaną walkę jedynie w drugim secie.
Cerrad Enea Czarnymi Radom w poniedziałkowym meczu 20. kolejki PlusLigi po raz drugi grali w hali Radomskiego Centrum Sportu. Tym razem przeciwnikiem był znajdujący się kilka miejsc wyżej w tabeli GKS Katowice. Czarni przystępowali do poniedziałkowego spotkania podbudowani zwycięstwem w Zawierciu. GKS także wygrał w ostatnim meczu, ale dopiero po tie-breaku z Curpum Lubin. W pierwszym meczu obu drużyn w obecnych rozgrywkach górą byli siatkarze GKS-u, którzy na własnym terenie wygrali 3:1.
Początek meczu mógł z pewnością zaszokować miejscowych kibiców. GKS objął prowadzenie, które szybko powiększał, w zastraszającym dla gospodarzy tempie. Drużyna z Katowic zdobył pierwsze trzy punkty, a później wygrywała m.in. 8:2 i 13:4. W GKS-ie bardzo dobrze grał skuteczny w ataku, bloku i zagrywce Jakub Jarosz. Czarni pomimo beznadziejnego położenia próbowali jeszcze walczyć w tym secie i odrobili część strat. Gospodarze złapali dwie serie, w których zdobyli trzy i cztery punkty z rzędu, dzięki czemu przegrywali w pewnym momencie już tylko 13:19. Goście nie pozwolili jednak Czarnym na więcej. GKS sam po chwili zdobył cztery punkty z rzędu i wygrał wyraźnie pierwszą partię do 15.
Nadzieja po drugim secie
Drugi set miał już bardziej wyrównany przebieg. Wynik długo utrzymywał się wokół remisu, jednak w pewnym momencie goście wyszli na prowadzenie 10:5. Dużą w tym zasługę miał Gonzalo Quiroga, który bardzo dobrze spisywał się w polu serwisowym. Goście utrzymywali kilkupunktową przewagę. Czarni doprowadzili jednak do remisu (15:15) podczas zagrywek José Ademara Santany. Najpierw efektowanie Tomasa Rousseaux zablokował Paweł Rusin, później źle piłkę rozegrał Micah Ma’a z GKS-u, a następnie asem serwisowym popisał się Santana. Goście ponownie wyszli na prowadzenie 19:16 po skutecznym bloku i błędzie w przyjęciu zagrywki Czarnych. Gra jednak ciągle była wyrównana, a po skutecznej kontrze Rusina, gospodarze doprowadzili do stanu 21:21. Po chwili jednak po bloku Quirogi GKS znów prowadził 23:21. Ponownie jednak w tym meczu źle rozegrał Ma’a i znów było 23:23. Czarni mieli piłkę meczową, ale jej nie wykorzystali. Podczas gry na przewagi świetnie zagrywał Jakub Jarosz, dzięki czemu goście zwyciężyli 26:24.
Trzeci set już był mniej wyrównany. Dominowały w nim błędy, zwłaszcza po stronie gospodarzy. GKS po zagrywce po zagrywce Ma’a wypracował pięć punktów zaliczki, a później jeszcze zdecydowanie powiększył tę przewagę. Goście kontrolowali przebieg tego seta. Niestety dla miejscowych ta partia bardziej przypominała partię pierwszą, aniżeli poprzednią. Ostatecznie GKS pewnie zwyciężył w trzecim secie do 16 i w całym meczy 3:0.
Źródło: www.plusliga.pl, radomskie.info









