Cerrad Enea Czarni Radom, mimo momentami bardzo dobrej gry, przegrali w trzech setach z faworyzowaną Asseco Resovią Rzeszów. Czarni na zwycięstwo w Plus Lidze czekają już od ponad trzech miesięcy.
Cerrad Enea Czarnych Radom czekało w piątek niezwykle trudne zadania. Drużyna z Radomia jechała na mecz wyjazdowy do lidera tabeli – drużyny Asseco Resovii Rzeszów. Ekipa z Podkarpacia była zdecydowanym faworytem piątkowego starcia.
Czarni dobrze weszli w mecz. Po ataku Pawła Rusina zespół z Radomia niespodziewanie prowadził 7:5. Radomianie szybko jednak roztrwonili zaliczkę. Dwukrotnie zablokowany został Damian Schulz, w tym raz na pojedynczym bloku przez Toreya Defalco. Przez moment gra toczyła się punkt za punkt. Po chwili błąd jednak popełnił Bartosz Firszt i gospodarze mieli już dwa punkty przewagi. Resovia solidnie grała w obronie i głównie dzięki temu elementowi gry zespół z Podkarpacia wygrywał już 14:11. W tym momencie czas wziął trener Czarnych – Paweł Woicki. Ruch szkoleniowca Czarnych nie zmienił wiele, bo Resovia cały czas utrzymywała kilkupunktową przewagę. W zespole z Radomia dobrze grał rozgrywający – Wiktor Nowak, który często w grze środkiem wykorzystywał Bartłomieja Lemańskiego i Timo Tammemę. Czarni nie grali źle w drugiej części seta, ale było to za mało na faworyzowaną Resovię. Pierwszą partię zakończyła zepsuta zagrywka Tammemy.
Drugiego seta dobrze rozpoczął zespół z Rzeszowa. Gospodarze szybko wyszli na prowadzenie 5:1. Czarni szybko jednak złapali kontakt punktowy (5:4), po błędzie w ataku ze środka Jakuba Kochanowskiego. Radomianie już w następnej akcji mogli doprowadzić do remisu, ale nie wykorzystali kontry. Co się odwlecze, to nie uciecze i po chwili, dzięki świetnej zagrywce Rusina, Czarni wyrównali stan rywalizacji (6:6). Siatkarze z Radomia wyraźnie w tej części meczu złapali wiatr w żagle i radzili sobie nawet w trudnych sytuacjach. Ważny punkt, w wydawało się, że przegranej już akcji, dla Czarnych zdobył Nowak. Po chwili skutecznym blokiem na Defalco popisał się Bartosz Firszt. Podopieczni Pawła Woickiego w tej części meczu prowadzili wykonaną grę z Resovię. Dobra passa skończyła się przy stanie 10:10, kiedy to gospodarze zdobyli dwa punkty z rzędu. Radomianie mogli szybko doprowadzić do wyrównania, jednak w ważnej akcji w ataku pomylił się, mający dzisiaj słabszy dzień, Schulz. Po chwili Asseco odskoczyło na kilka punktów, gdy w polu serwisowym stanął Kochanowski. Szybko na tę sytuację zareagował Woicki, który przy stanie 17:12 wziął czas. Czarni częściowo odrobili straty (18:15), dzięki dobrej zagrywce Nowaka. Kilka minut później, po autowym ataku Defalco, było już tylko 21:19 dla gospodarzy. Tym razem o przerwę poprosił trener Resovii. Ambitnie grający Czarni dążyli do wyrównania i niespodziewanie w końcu dopięli swego. Najpierw wykorzystali ważną kontrę ze środka, a w następnej akcji błąd popełnił Maciej Muzaj i było już 22:22. Zespół z Radomia nie poszedł jednak za ciosem. Resovia miała piłkę setową przy zagrywce Kochanowskiego. Reprezentant Polski wykonał bardzo dobry serwis, czym zmusił radomian, a konkretnie Firszta do błędu. Pomyłka przyjmującego Czarnych była kosztowna w skutkach, gdyż gospodarze, mimo momentami bardzo słabej gry, wygrali drugiego seta.
Trzecią partię dobrze zaczęli Czarni, którzy po punkcie Mauricio Borgesa i bloku Tammemy wygrywali już 2:0. Resovia szybko jednak wzięła się za odrabianie strat i po ataku Jana Kozamernika prowadziła 4:3. Po skutecznym bloku Fabiana Drzyzgi, a później skończonym ataku Muzaja, gospodarze wygrywali już 8:5. Czarni jednak nie poddawali się. Skutecznym blokiem na Defalco popisał się Daniel Gąsior i było już tylko 8:7. Resovia szybko jednak odzyskała kilkupunktową przewagę, w czym pomogła m.in. dzięki bardzo dobra gra w obronie Pawła Zatorskiego. Przy stanie 11:9 dla gospodarzy i zagrywce Kochanowskiego, kompletnie pogubili się Czarni, którzy stracili kilka punktów z rzędu. Resovia wypracowała sobie solidną zaliczkę, wygrywając 15:9. Gospodarze jednak nie zadowolili się takim wynikiem i po błędzie Firszta, a także asie serwisowym Muzaja, jeszcze powiększyli przewagę, do stanu 18:10. Już tylko siatkarski cud mógł uratować Czarnych przed porażką. Co prawda zespół z Radomia grał ambitnie i po atakach Firszta i Lemańskiego, zdobył trzy punkty z rzędu, ale to wszystko na co było stać gości w tym secie. Resovia nie dała już sobie odebrać prowadzenia i pewnie wygrała trzecią partię i cały mecz 3:0.
Asseco Resovia Rzeszów – Cerrad Enea Czarni Radom 3:0 (25:21, 25:23, 25:20)









