W środę, w meczu 18. kolejki PlusLigi, Cerrad Enea Czarni Radom podejmowali u siebie BBTS Bielsko-Biała. Radomianie, mimo roli faworyta, ponieśli kolejną porażkę.
To był mecz o przysłowiowe szceść punktów. W przypadku zwycięstwa 3:0 lub 3:1 BBTS zbliżyłby się w tabeli do Czarnych na dystans zaledwie trzech punktów. Wygrana radomian sprawiłaby, że bielszczan tylko siatkarski cud mógłby uratować przed spadkiem z PlusLigi. Mecz miał jeszcze dodatkowy smaczek, gdyż BBTS jedyne zwycięstwo w sezonie odniósł w meczu z Czarnymi. Biorąc pod uwagę ten fakt, zespół z Radomia z pewnością pałał żądzą rewanżu.
Mecz świetnie zaczęła drużyna z Bielska-Białej. Goście szybko wyszli na prowadzenie 5:0, głównie dzięki punktowym atakom Jake’a Hanesa oraz dobrej grze Konrada Formeli. Gospodarze zaczęli odrabiać straty. Asami serwisowymi popisał się Paweł Rusin i Bartłomiej Lemański. Ważne punkty zdobył Piotr Łukasik. Dzięki temu Czarni złapali punktowy dystans, przegrywając tylko 8:9. Chwilę później po świetnej zagrywce Łukasika było już po 11. Wynik długo oscylował wokół remisu, do stanu 17:17. Ważne punkty dla bielszczan zaczął zdobywać Formela, co sprawiło, że BBTS uzyskał dwupunktową przewagę. Po ataku Dawida Wocha zespół z Bielska-Białej prowadził już 23:20. Goście nie wypuścili szansy z rąk i wygrali pierwszego seta do 22.
Drugą partię, podobnie jak pierwszą, od kilkupunktowej przewagi zaczął BBTS. Czarni szybko jednak doprowadzili do remisu. Po błędzie Pierre’a Pujola radomianie wygrywali 8:6. Sytuacja jednak szybko się zmieniła, bo od stanu 9:8 dla gospodarzy, trzy punkty z rzędu zdobyli goście. Błędy w ataku popełnił Łukasik. BBTS wyraźnie złapał wiatr w żagle i utrzymywał bezpieczną przewagę. Goście zwiększyli w połowie seta dystans i wygrywali już 19:13. BBTS pewnie punktował i spokojnie wygrał drugiego seta 25:17.
Ambitny pościg Czarnych
Trzecią partię tym razem dobrze rozpoczęli radomianie. Gospodarze szybko jednak roztrwonili przewagę. Spotkanie było wyrównane do stanu 11:11. Później Czarni m.in. po bloku i udanym ataku Lemańskiego wyszli na prowadzenie 15:12. Goście ponownie doprowadzili do remisu, w czym pomogły im błędy gospodarzy. Spotkanie było wyrównane i wydawało się, że dojdzie do nerwowej końcówki. Przy stanie 20:20 popis dał jednak Damian Schulz. Zawodnik Czarnych zdobył trzy punkty z rzędu, czym wprowadził spokój w szeregach gospodarzy. Gospodarze poszli za ciosem i wygrali trzecią partię do 22.
Czwartego seta dobrze rozpoczęli goście. Czarni ambitnie zaczęli odrabiać straty i sami szybko wyszli na prowadzenie. Błędy zaczęli popełniać goście, dzięki czemu radomianie uzyskali dwupunktową przewagę. W połowie seta mylić zaczęli się jednak gospodarze. Po błędzie Rusina było już 18:18. Przyjmujący Czarnych szybko jednak odkupił winy. Rusin kończył w końcówce ważne ataki. Asa serwisowego dołożył Schulz. W ostatniej akcji seta błąd popełnili bielszczanie. Czarni wygrali czwartą partię do 22.
Decydujący tie-break
Piątego seta od błędu zagrywki rozpoczął Timo Tammemaa z Czarnych. Po chwili punktową zagrywką popisał się Pujol i BBTS wygrywał już 2:0. Goście utrzymywali dwupunktową przewagę do stanu 7:5. Czarni, dzięki punktowemu blokowi i atakowi Firszta doprowadzili do remisu 7:7. Po chwili jednak skutecznym blokiem popisał się Hanes i goście znowu mieli dwa „oczka” przewagi. Później BBTS powiększył prowadzenie do stanu 12:9. W tym momencie stało się jasne, że gospodarzom będzie niezwykle trudno odnieść pierwsza wygraną w hali Radomskiego Centrum Sportu. Gospodarze odrobili punkt straty po asie serwisowym Firszta, jednak to wszystko na co było w tym meczu stać radomian. BBTS wygrał piątego seta do 13 i całe spotkanie 3:2.
Cerrad Enea Czarni Radom – BBTS Bielsko-Biała 2:3 (22:25, 17:25, 25:22, 25:22, 13:15)









