W zaległym wyjazdowym meczu czwartej kolejki PKO Ekstraklasy Radomiak Radom zremisował w z aktualnym wicemistrzem Polski – Rakowem Częstochowa 2:2. Bohaterem radomskiej drużyny był strzelec dwóch goli – Maurides.
Środowy spotkanie planowo miało odbyć się w sierpniu, jednak na wniosek Rakowa zostało przełożone na późniejszy termin. Powodem były eliminacje Ligi Konferencji, w których uczestniczyła drużyna z Częstochowy.
Raków pod kilkoma względami wydawał się faworytem środowego spotkania. Przede wszystkim posiadał atut własnego boiska. Do tego zajmował wyższe miejsce w tabeli. I wreszcie w ostatnim meczu ligowym częstochowski zespół pokonał na wyjeździe Legię Warszawa, natomiast Radomiak niespodziewanie przegrał w wyjazdowym meczu ze Stalą Mielec.
Mocne rozpoczęcie gospodarzy
Dla miejscowych kibiców środowy mecz rozpoczął się zgodnie z planem, a więc od szybkiego prowadzenia ich drużyny. Już w 6. minucie Raków objął prowadzenie po rzucie karnym wykorzystanym przez Iviego Lopeza. Jedenastkę podyktowano po analizie VAR za zagranie ręką Leandro. Minutę później gospodarze mogli podwyższyć prowadzenie, jednak minimalnie niecelnie główkował Vladislavs Gutkovskis. Po pewnym czasie do głosu zaczął dochodzić Radomiak, zyskując przewagę. Znów jednak groźniejszy był Raków. Efektem tego była sytuacja z 19. minuty, kiedy bramkarz Filip Majchrowicz z Radomiaka w świetny sposób obronił strzał Lopeza. W 23. minucie Zieloni wyrównali. Precyzyjne dośrodkowanie Damiana Jakubika wykorzystał Maurides, który skierował głową piłkę do siatki. Dla Brazylijczyka było to premierowe trafienie w barwach Radomiaka. Maurides próbował strzelić w pierwszej połowie kolejne gole, ale jego dwie próby pod koniec pierwszej części meczu były niecelne.
Nieoczekiwany bohater Radomiaka
Po przerwie do ataku ruszył Raków. Bliski szczęścia ponownie był Lopez, jednak jego strzał z 7. metrów w świetnym stylu obronił Majchrowicz. Raków dominował, a kolejnych dogodnych okazji nie wykorzystali tym razem Walerian Gwilia i Sebastian Musiolik. W ekipie Radomiaka trochę ożywienia wniósł wprowadzony na boisko za Luisa Machado Miłosz Kozak. Zawodnik radomian najpierw niecenie uderzył, a jego kolejna próba została zablokowana. Starania Radomiaka przyniosły pożądany skutek w 72. minucie. Po raz drugi na listę strzelców wpisał się Maurides, który skutecznie dobił obroniony przez Kacpra Trelowskiego strzał Kozaka. Kilku minut później Raków jednak wyrównał. Najpierw minimalnie niecelnie główkował Jakub Arak. W 78. minucie skuteczniejszy był już Musiolik. Napastnik Rakowa wykorzystał dobre dogranie Frana Tudora. Kolejne minuty nie przyniosły rozstrzygnięcia i w konsekwencji mecz zakończył się remisem 2:2. Radomiak przed spotkaniem z pewnością wziąłby taki wynik w ciemno. Radomska drużyna po raz kolejny udowodniłą, że jest groźna dla faworytów.
Raków Częstochowa – Radomiak Radom 2:2 (1:1)
Ivi Lopez 6 (k), Sebastian Musiolik 78 – Maurides 23, 72
Raków: 12. Kacper Trelowski – 6. Andrzej Niewulis, 2. Tomáš Petrášek, 66. Giánnis Papanikoláou – 7. Fran Tudor, 88. Walerian Gwilia (84, 70. Fábio Sturgeon), 20. Marko Poletanović (73, 10. Igor Sapała), 11. Ivi López, 17. Mateusz Wdowiak (89, 71. Wiktor Długosz) – 9. Sebastian Musiolik, 21. Vladislavs Gutkovskis (73, 18. Jakub Arak).
Radomiak: 1. Filip Majchrowicz – 14. Damian Jakubik, 29. Raphael Rossi, 16. Mateusz Cichocki, 33. Dawid Abramowicz – 20. Luís Machado (61, 7. Miłosz Kozak), 11. Michał Kaput, 23. Filipe Nascimento, 55. Meik Karwot (62, 10. Mateusz Radecki), 9. Leândro (85, 22. Tiago Matos) – 13. Maurides (85, 19. Karol Angielski).
Żółte kartki: Papanikoláou, Sapała – Luís Machado, Jakubik, Kaput.
Sędziował: Damian Kos (Gdańsk).
Widzów: 4911.
Źrodło: radomiak.pl, sport.pl








