W meczu 25. kolejki PKO Ekstraklasy piłkarze Radomiaka zmierzyli się na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem, chociaż emocji zwłaszcza w końcówce pierwszej i drugiej połowy nie brakowało.
Przed niedzielnym meczem we Wrocławiu trudno było wskazać jednoznacznie faworyta. Gospodarze przystępowali do tego spotkania po jednobramkowej porażce z Legią w Warszawie. Śląsk, który miał bardzo udany oczątek sezonu od dłuższego już czasu rozczarowuje swoich kibiców.
Porażka drużyny z Wrocławia z Legią była kolejnym, ósmym już meczem bez odniesionego zwycięstwa w PKO BP Ekstraklasie. Z zespołu, który wydawałoby się, że ma realne szanse walczyć w tym sezonie o europejskie puchary, wrocławianie stali się niespodziewanie ekipą, której zagraża spadek. Kiepskie wyniki sprawiły, że władze klubu zwolniły dotychczasowego trenera – Jacka Magierę. W spotkaniu z Radomiakiem na ławce trenerskiej Śląska zadebiutował były szkoleniowiec Warty Poznań – Piotr Tworek.
Radomiak także w ostatnim czasie nie zachwyca. Ostatnie wyniki, w tym wyraźna porażka czteroma bramkami w Szczecinie, sprawiła, że szansa na europejskie puchary znacznie się oddaliła. Do tego podopieczni Dariusza Banasika przystąpili do niedzielnego spotkania osłabieni brakiem pauzującego za kartki Filipe Nascimento.
Niewykorzystany rzut karny
Spotkanie lepiej zaczął Radomiak. Już w 2. minucie meczu w bocznej części pola karnego gospodarzy faulowany był kapitan zespołu z Radomia – Leandro. Chwilę później z 10. metra niecelnie uderzył Abraham Marcus.
Radomiak miał przewagę i utrzymywał się na połowie Śląska. Gospodarze w początkowej fazie meczu tylko raz w 12. minucie próbowali zagrozić bramce gości, jednak strzał z 30 metrów Erika Exposito nie sprawił żadnych problemu Filipowi Majchrowiczowi. Kilka minut później znów zaatakował Radomiak, jednak po dograniu piłki przez Leandro, wślizgiem akcji nie zdołał zamknąć celnym uderzeniem Karol Angielski.
Śląsk z czasem przejął inicjatywę i próbował zagrażać Radomiakowi. Gospodarze mieli przewagę, chociaż brakowało klarownych sytuacji do zdobycia gola. Z boiska wiało nudą, żadna z drużyn nie stwarzała zagrożenia. W 41. minucie nietypową kontuzję odniósł Leandro, który z bliska dostał piłką w twarz. Konieczna była interwencja lekarza, ale na szczęście kapitan Radomiaka szybko wrócił do gry.
W 43. minucie sędzia dosyć niepodziewanie odgwizdał rzut karny dla gospodarzy. Arbiter uznał, że Raphael Rossi przewrócił Exposito. Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł Petr Schwarz, ale trafił tylko w słupek! Sędzia doliczył jeszcze cztery minuty do podstawowego czasu gry. Znów przycisnęli gospodarze. Najpierw uderzał aktywny Exposito, jednak piłka odbiła się od obrońcy i wyszła na rzut rożny. Chwilę później sędzia sprawdzał czy piłki w polu karnym ręka nie dotknął Karol Angielski. Arbiter nie odgwizdał jednak drugiej jedenastki. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry Dennis Jastrzembski ze Śląski strzelał bardzo niecelnie. Ostatecznie pomimo emocjonującej końcówce we Wrocławiu po 45 minutach utrzymał się bezbramkowy remis
Pech Abramowicza
Na drugą połowę w Radomiaku na boisko nie wyszedł już Leandro, który odczuwał skutki starcia z pierwszej połowy. Zastąpił go Mateusz Radecki. Druga część gry zaczęła się dosyć spokojnie. W 52. minucie w polu karnym Radomiaka znalazł się Waldemar Sobota, ale źle przyjął piłkę i zmarnował szansę. Dwie minuty później dobrą okazję miał Radecki, ale nie wykorzystał jej, niepotrzebnie wdając się w drybling. Po chwili mógł odpowiedzieć Radomiak, ale po płaskim dograniu Luisa Machado bramkarz Śląska wybił piłkę na rzut rożny.
Niestety znowu kibice byli świadkami nudnego fragmentu meczu. Ożywienie nadeszło w 66. minucie, kiedy to najlepszą okazję do zdobycia bramki w drugiej połowie miał Radomiak. Akcję rozpoczął Daniel Łukasik, piłka następnie trafiła do Marcusa i Machado i wreszcie do Dawida Abramowicza. Obrońca Radomiaka uderzył minimalnie nad bramką Michała Szromnika. Po chwili mocno z pola karnego wprost w bramkarza uderzył Maurides.
Abramowicz miał kolejną okazję do strzelenia gola w 74. minucie, jednak piłkę po jego uderzeniu zmierzającą do bramki wybił Victor Garcia. Trzy minuty później po sprytnie rozegranym rzucie wolnym Radomiak zmarnował kolejną dogodną okazję. Sytuacji sam na sam ze Szromnikiem nie wykorzystał… Abramowicz.
W 81. minucie znów się zakotłowało pod bramką Śląska po rzucie rożnym dla Radomiaka, ale ponownie zawodnicy gości nie mogli cieszyć się z gola. Zawodnicy z Radomia wreszcie trafili do bramki w doliczonym czasie gry. Piłka odbiła się od piłkarza Śląska, następnie trafiła w słupek, a z bliska do bramki wbił ją Goncalo Silva. Radość zawodników Radomiaka nie trwała jednak długo, gdyż sędzia po analizie VAR sędzia gola anulował dopatrując się zagrania ręką. Ostatecznie pomimo zwrotów akcji spotkanie we Wrocławiu zakończyło się bezbramkowym remisem.
Śląsk Wrocław – Radomiak Radom 0:0
Śląsk: 22. Michał Szromnik – 19. Patryk Janasik, 2. Diogo Verdasca, 14. Wojciech Golla, 23. Víctor Garcia – 10. Dennis Jastrzembski (70, 25. Marcel Zylla), 17. Petr Schwarz, 29. Krzysztof Mączyński, 8. Patrick Olsen (88, 24. Caye Quintana), 5. Waldemar Sobota (55, 33. Adrian Łyszczarz) – 9. Erik Exposito (69, 11. Fabian Piasecki).
Radomiak: 1. Filip Majchrowicz – 20. Luis Machado, 37. Goncalo Silva, 29. Raphael Rossi, 16. Mateusz Cichocki, 33. Dawid Abramowicz – 7. Abraham Marcus (79, 22. Tiago Matos), 8. Luizao, 2. Thabo Cele (64, 35. Daniel Łukasik), 9. Leandro (46, 10. Mateusz Radecki) – 19. Karol Angielski (64, 13. Maurides).
Żółte kartki: Rossi, Cichocki.
Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).
Widzów: 5405.
Źródło: sportowefakty.wp.pl, www.radomiak.pl








