Franciszek Młokosiewicz to jedyny polski żołnierz z pierwszej połowy XIX stulecia, który przebył karierę od szeregowca do generała.
Ostatnie trzy dekady życie spędził w majątku Omięcin. Otrzymanym w posagu małżonki.
– Przyszedł na świat 5 maja 1769 w wielkopolskiej osadzie Koźminek. Dziad i ojciec byli rymarzami. Mając 20 lat zasilił piechotę I Rzeczpospolitej. Dzielnie broniąc ojczyzny w wojnie z Rosją (r. 1792) dosłużył się stopnia oficerskiego. Podczas insurekcji kościuszkowskiej walczył już w randze porucznika i został odznaczony orderem Virtuti Militari. Wobec utraty przez Polskę niepodległości i zagrożenia aresztowaniem przez Rosjan, zbiegł do Francji, a następnie Włoch – informuje historyk, Jacek Koziatek.
Uczestnicząc w wojnach napoleońskich wspinając się po kolejnych szczeblach kariery.
– W roku 1810 – już w stopniu kapitana – powierzono mu i dwustu polskim podkomendnym obronę zajętej przez Francuzów twierdzy Fuengirola pod Malagą. Fort bronił dostępu do miasta od strony Gibraltaru. Gubernator tej wyspy, brytyjskiej enklawy, usiłował zdobyć bastion siłami korpusu ekspedycyjnego pod wodzą lorda Blayneya. Młokosiewicz zastopował zmasowane natarcie, a dostawszy wsparcie kontratakował biorąc do niewoli niewoli dowódcę, 8 oficerów oraz 177 żołnierzy, za co otrzymał od Napoleona order Legii Honorowej – opowiada Koziatek.
Dwa lata później walczył pod egidą cesarza Francuzów w kampanii rosyjskiej (bitwa pod Borodino, potyczki nad Berezyną).
– W bitwie pod Lipskiem, był świadkiem śmierci księcia Józefa Poniatowskiego, który ciężko ranny utonął w nurtach Elstery. Młokosiewicz, również doznał w tym starciu obrażeń. Kiedy doszedł do zdrowia służył jako major armii Królestwa Kongresowego, ale niebawem, gdy stanął na ślubnym kobiercu, poprosił o zwolnienie z wojska. Został dziedzicem folwarku Omięcin, wzbogacając go o stawy – dodaje Koziatek.
Podczas powstania listopadowego ponownie założył mundur, już pułkownika.
– Po błyskotliwym rozbiciu rosyjskiego pułku w potyczce pod Kałuszynem, mianowano go generałem brygady. Klęska powstańcza zwieńczyła wojaczką Młokosiewicza. Trzynaście lat później car Mikołaj nadał mu szlachectwo Królestwa Polskiego z herbem o nazwie Fuengirola, na cześć najsłynniejszego wyczynu militarnego obdarowanego – konkluduje Koziatek.
Umarł w roku 1845 i spoczął na cmentarzu powązkowskim w Warszawie. Inskrypcja na mogile głosi: “Franciszek Młokosiewicz, dawny wojskowy polski.. Usługom własnego kraju swe życie poświęcił. Wieczne odpocznienie”.
(TO-RT).









