Do drastycznych scen doszło kilka dni temu. Mężczyzna tłumaczył po wszystkim policji, że zabił psy, bo nie miał pieniędzy, żeby je nakarmić. Teraz jego losem zajmie się sąd.
Kilka dni temu, w jednej z miejscowości na terenie gminy Wierzbica, miały miejsce dramatyczne wydarzenia. Funkcjonariusze lokalnej jednostki otrzymali zgłoszenie, że na terenie jednej z posesji doszło do zabicia dwóch zwierząt. Miał go dokonać nietrzeźwy 68-latek.
– Świadek poinformował funkcjonariuszy, że mężczyzna najpierw ogłuszył pięścią, a następnie zakopał dwa małe psy. Pomimo szybkiej reakcji mundurowych, szczeniąt nie udało się już uratować – mówi nam sierż. szt. Kamil Warda z Komendy Miejskiej Policji w Radomiu.
Mundurowi od razu zatrzymali sprawcę bestialstwa. Okazał się nim 68-latek, mieszkaniec posesji, na której doszło do zdarzenia. W chwili popełniania czynu był pijany – miał ponad promil alkoholu w organizmie. Policjantom swój czyn tłumaczył tym, że nie miał pieniędzy na wyżywienie wszystkich zwierząt, które posiadał.
Na posesji znajdowały się także dwa inne psy, którym nic się nie stało. Zostały zabezpieczone przez rodzinę.
O sprawie zawiadomiono Prokuraturę Rejonową w Szydłowcu, która zdecydowała o zastosowaniu wobec mężczyzny dozoru policyjnego. Teraz sprawca znęcania się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem za swoje czyny odpowie przed sądem. Za to przestępstwo grozi mu do pięciu lat więzienia.
W sprawę zaangażowała się również Fundacja „Morusek”, działająca na terenie powiatu radomskiego w obronie praw zwierząt. Na ich facebookowym profilu można zobaczyć drastyczne zdjęcia zabitych szczeniąt.
– Po uzyskaniu informacji o tej sprawie zgłosiliśmy się jako pokrzywdzeni, bo jesteśmy wszędzie tam, gdzie łamane są prawa zwierząt. Tych spraw, które są naprawdę wstrząsające i mają swój finał w sądzie, nie jest dużo. Ale kary za nie są zwykle dotkliwe dla sprawców – sądy orzekają wysokie konsekwencje finansowe czy wyroki w zawieszeniu – i są one jednocześnie swoistym ostrzeżeniem dla innych – mówi nam Agnieszka Sukiennik-Sola, Inspektor ds. ochrony zwierząt i wiceprezes Fundacji „Morusek”.
Jak podkreśla, wspólnie z przedstawicielami Fundacji starają się docierać do mieszkańców powiatu, odpowiadać na zawiadomienia, edukować i interweniować wszędzie tam, gdzie zwierzętom dzieje się krzywda.
– Dobrze jest, gdy nasza praca przynosi widoczne efekty i osoby, które wcześniej nie rozumiały, że wyrządzają zwierzętom krzywdę, naprawiają swoje błędy. Chodzi przede wszystkim o zapewnienie psom ciepłej budy na zimę, odpowiedniej ilości jedzenia i wody, wizyty u weterynarza, zabiegów kastracji czy szczepień. Ale faktycznie zdarzają się sytuacje, w których podejmowane są radykalne kroki – dodaje.
Jak tłumaczy, w sprawie zabicia psów w gminie Wierzbica nie ma na razie podstaw do odebrania i zabezpieczenia pozostałych zwierząt, żyjących na posesji. Jeśli natomiast sąd zdecyduje inaczej, psy zostaną stamtąd zabrane.
Przypomnijmy, że pod koniec marca ubiegłego roku pisaliśmy na naszych łamach o podobnie skrajnej agresji w stosunku do zwierzęcia. Wówczas mieszkaniec gminy Sienno w powiecie lipskim zabił siekierą własnego psa, bo ten zagryzł mu kurczęta i kury: Region radomski: Siekierą zabił własnego psa (link).









