Policjanci z Lipska przyjęli niedawno zgłoszenie od starszego mężczyzny dotyczące zdarzenia, które nie miało miejsca. To kolejny taki przypadek odnotowany w lipskiej komendzie w ostatnim miesiącu.
Policjanci często bywają wzywani do interwencji, które – jak się później okazuje – nie mają uzasadnienia. Takie sytuacje zdarzają się w całej Polsce. W wielu przypadkach osoby zgłaszające są pod wpływem alkoholu. Dobrym tego przykładem jest zdarzenie, do którego doszło kilka dni temu w regionie radomskim. Na numer alarmowy 112 zadzwonił 69-letni mieszkaniec powiatu lipskiego i oznajmił, że od kilku dni wieczorami nad jego posesją lata dron i obserwuje go.
– „Funkcjonariusze po otrzymaniu zgłoszenia natychmiast udali się pod wskazany adres. Nie stwierdzili żadnego zagrożenia w postaci drona. Zgłaszający będąc pod wpływem alkoholu, irracjonalnie tłumaczył, że pomylił świecący obiekt na niebie z dronem” – informuje asp. Monika Karasińska z Komendy Powiatowej Policji w Lipsku.
W zaistniałej sytuacji mundurowi sporządzili wniosek o ukaranie do sądu, za bezpodstawne wezwanie policji. Czyn taki, zgodnie z kodeksem wykroczeń, zagrożony jest karą aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1500 zł.
Nie jest to jedyna interwencja policjantów z Lipska po bezpodstawnym wezwaniu. W ostatnim miesiącu mundurowi zarejestrowali podobne zgłoszenia. W jednym przypadku chodziło o fikcyjną bójkę pomiędzy braćmi. Policjanci po przyjeździe na miejsce rzekomego zdarzenia nie zastali nikogo, a do tego drzwi były zamknięte. Nietrzeźwy zgłaszający przyznał, że do opisanej przez niego sytuacji nie doszło, a ponadto nie potrafił wytłumaczyć swojego zachowania. W innym przypadku będąca pod wpływem alkoholu kobieta poinformowała o możliwości popełnienia samobójstwa przez inną osobę. Dramatyzm całego zdarzenia mógł spotęgować fakt, ze zgłaszająca nie odbierała telefonów i rozłączyła się. Okazało się, że nikt nie planował odebrać sobie życia. W innej sytuacji nietrzeźwy mężczyzna poinformował, że został najechany przez rowerzystę, ma uraz nogi i nie może się podnieść. Jak się okazało – nic takiego się nie wydarzyło, a zgłaszający chciał, żeby odwieźć go do domu.
O tym, jak społecznie szkodliwe są tego typu zgłoszenia, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Służby, które przyjeżdżają na niepotrzebną interwencję, mogłyby być w tym czasie potrzebne w zupełnie innym miejscu, w którym niosłyby konieczną pomoc i mogłyby pomóc wyeliminować realne zagrożenie dla zdrowia czy nawet życia.
Warto w tym kontekście przypomnieć, że zdarzają się także bezpodstawne wezwania, związane z fałszywymi alarmami bombowymi. Tego typu zgłoszenia w odnotowano m.in. w zeszłych latach w trakcie matur w szkołach regionu radomskiego. Niestety dochodzi również do sytuacji, w których pojawiają się nieprawdziwe informacje o ładunkach wybuchowych w szpitalach. W takich wypadkach możliwa jest nawet ewakuacja pacjentów, chociaż nie zawsze jest to konieczne. Te sytuacje rodzą nie tylko niepotrzebny stres wśród chorych i cierpiących, ale mogą stanowić zagrożenie dla ich zdrowia, a nawet i życia. Podobne zdarzenie miało miejsce w ostatnim czasie na terenie Radomia, o czym informowała wiceprezydent Marta Michalska-Wilk.
W przypadku takich fałszywych alarmów sankcje są jednak o wiele poważniejsze niż przy bezpodstawnym wezwaniu policji na interwencję. W tym pierwszym przypadku o winie decyduje już kodeks karny, a nie wykroczeń. Za wszczęcie fałszywego alarmu bombowego grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności. W sytuacji, gdy sprawca informuje o więcej niż jednym takim zdarzeniu, może on spędzić nawet 12 lat w więzieniu. Do tego dochodzą wysokie kary finansowe.









