W niedzielę 14. maja odbyły się w Białobrzegach uroczystości związane z 40. rocznicą śmierci Grzegorza Przemyka.
Ceremonię objęli patronatem honorowym wiceminister obrony narodowej, Wojciech Skurkiewicz oraz starosta białobrzeski, Sylwester Korgul.
– Złożono kwiaty i wieńce pod pomnikiem „Tobie Ojczyzno”, zlokalizowanym przy miejscowym kościele parafialnym pod wezwaniem Świętej Trójcy. Następnie odprawiono w świątyni nabożeństwo w intencji maturzysty, a potem miał tam miejsce koncert patriotyczny Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego zatytułowany „Żeby nie było śladów” – informuje uczestniczka uroczystości, Zofia Wróblewska.
Niespełna 19-letni Przemyk zmarł 14 maja 1983 roku w następstwie obrażeń, których doznał w wyniku okrutnego pobicia na komisariacie Milicji Obywatelskiej przy ulicy Jezuickiej na warszawskiej Starówce. Na ten posterunek doprowadził go patrol ZOMO. To była jedna z najgłośniejszych zbrodni politycznych stanu wojennego. Nazwisko Przemyk figuruje na liście jego ofiar.
– W roku szkolnym 1980/81 Przemyk był uczniem białobrzeskiego liceum ogólnokształcącego. W mieście tym, przy ulicy Rzemieślniczej, mieszkała jego babcia, Apolonia Cypel. Mamę Grzegorza, Barbarę Sadowską, poetkę i działaczkę antykomunistycznej opozycji, nieustannie nękała Służba Bezpieczeństwa. Kobieta często zatrzymywała – na 48 godzin, zgodnie z obowiązującym wówczas prawem – Milicja Obywatelska. Chcąc zapewnić synowi spokojne warunki do nauki matka ulokowała go w szkole białobrzeskiej. Zamieszkał w bursie, miał zróżnicowane oceny (dobre z przedmiotów humanistycznych), dał się poznać jako animator życia kulturalnego młodzieży. Współorganizował szkolne koncerty poetyckie i wieczory literackie. Po ukończeniu pierwszej klasy powrócił jednak do stolicy, gdzie kontynuował edukację w liceum im. Andrzeja Frycza-Modrzewskiego – mówi historyk, Maciej Bogdanowicz-Poremba.
(TO-RT)









