Białobrzeska orkiestra ma historię wplecioną w dzieje Polski.
Stworzenie Straży Ogniowych na ziemiach polskich datuje się na połowę XIX stulecia. Oprócz zadań statutowych, kształtowały patriotyzm i świadomość narodową oraz pobudzały do walki z zaborcami.
Rozmawiamy z kapelmistrzem orkiestry OSP Białobrzegi, Sławomirem Dąbrowskim.
– Białobrzeska jednostka Straży Ogniowej powstała 1911 roku, a uroczyste powołanie orkiestry nastąpiło kilka miesięcy później. To już ponad wiek służby dla społeczeństwa naszego regionu. Wyjątkiem była przerwa w okresie okupacji niemieckiej 1939-45 r., gdy Niemcy rozwiązali wszystkie jednostki OSP na terenie Polski, w tym też naszą w Białobrzegach. Dokumenty, sztandar oraz część instrumentów zostały ukryte przez ówczesnego Prezesa Straży, Rudolfa Bautscha. Mamy w Białobrzegach ulicę nazwaną jego nazwiskiem. Powracając do naszej orkiestry, to przez całe swe istnienie koncertowała, uświetniała wszelkie uroczystości państwowe i religijne w naszym mieście, poszerzała repertuar, wymieniała instrumenty na nowe, pozyskiwała i nauczała kolejnych adeptów muzyki. Aktualnie szefem OSB Białobrzegi jest druh Henryk Bernat, wymagający człowiek z pasją i wielkim zrozumieniem dla potrzeb orkiestry. Dobrze to wróży dla zespołu na kolejne sto lat.
Red.: Zawsze dysponowała wyłącznie instrumentami dętymi?
– Generalnie tak. To wynika z charakterystyki takiej ekipy, ale zdarzają się wyjątki potwierdzające regułę: jest elektryczna gitara basowa oraz dzwonki. Nasi muzycy potrafią grać na rozmaitych instrumentach, np. akordeonie czy skrzypcach, lecz w zespole używamy wyłącznie „dęciaków”. Obecnie orkiestra liczy 26 muzyków. Są trębacze, tubiści, saksofoniści, flecistki, klarneciści, puzoniści, perkusiści…
Red.: Co macie w repertuarze?
– Jest on obszerny, zawiera muzykę rozrywkową, popularną, ludową, marszową, klasykę oraz muzykę filmowa. Wykonujemy około 200 utworów – od chorałów J.S. Bacha, po piosenki Eleni – i cały czas poszerzamy repertuar. Nasi trębacze w każde niedzielne południe z okna ratusza miejskiego grają hejnał Białobrzegów.
Red.: Gdzie i jak często odbywają się próby?
– Spotykamy się zawsze w poniedziałek o godzinie 18 w sali prób Orkiestry OSP w Białobrzegach. A w razie potrzeby – przed ważnymi występami – częściej.
Red.: Pana podopieczni są muzycznymi samoukami?
– Nie wszyscy, niektórzy mają podstawowe wykształcenie muzyczne. A grający na tubie Grzegorz Białek jest absolwentem średniej szkoły muzycznej w Warszawie, studiował również w tamtejszej Akademii Muzycznej. Trafił do nas, gdy kilka lata temu przeprowadził się do podbiałobrzeskiej wsi Jadwigów. Są też uczniowie szkół i ognisk muzycznych. Prowadzimy też naukę gry orkiestrowej, by pozyskać nowych instrumentalistów. Zabezpieczamy nieodpłatnie instrumenty, naukę i materiały muzyczne.
Red.: Koncertujecie regularnie? Jest wsparcie lokalnych władz?
– Oczywiście, bez koncertowania nie byłoby orkiestry. Do tego jesteśmy powołani. Nie będę mówił o ostatnim dziwnym okresie „pandemicznym”, bo wszyscy jesteśmy tego świadomi, że kultura miała bardzo ciężko. Występujemy cyklicznie, uczestniczymy w świętach państwowych i kościelnych. W ramach umowy partnerskiej z UM Białobrzegi realizujemy projekty kulturalne. Uczestniczymy w cyklu wydarzeń „kulturalnej ławeczki”. W przyszłym sezonie artystycznym planujemy udział w przeglądach orkiestr dętych w województwie mazowieckim. Razem z burmistrzem Adamem Bolkiem staramy się pozyskiwać wsparcie oraz granty finansowe od władz samorządowych województwa czy ministerstw. Ostatnio z MON otrzymaliśmy nieodpłatnie kilkanaście instrumentów muzycznych. Zdaję sobie jednak sprawę, iż młodzi ludzie nie są obecnie zainteresowani ciężką, systematyczną nauką gry na nich. Niestety, orkiestry przegrywają z internetem. Chcących rozpocząć obcowanie ze sztuką orkiestrową serdecznie zapraszamy. Instrumenty i przygoda zwana muzyką czekają.
Red.: Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: (TO-RT)









