W sejmowych ławach zasiadał 11 lat. Współtworzył Polski Czerwony Krzyż. Ksiądz Marceli Nowakowski, spowiednik Ojca naszej niepodległości, Romana Dmowskiego.
Nowakowski przyszedł na świat w Przybyszewie 20 września 1882 r. Jego rodzice, Stanisław i Katarzyna z domu Mroziewicz prowadzili tam gospodarstwo rolne. Od dziecka wyróżniał się pilnością w nauce, toteż rodzina nie skąpiła z trudem ciułanego grosza na edukację chłopca. Ukończył trzy fakultety: filozofię na rzymskim Uniwersytecie Gregoriańskim, historię w Monachium i teologię w Innsbrucku, gdzie się doktoryzował. Święcenia kapłańskie przyjął w roku 1909. Służbę Bożą rozpoczynał jako wikary w parafii Zduny koło Łowicza. Te samą funkcję sprawował w Wiskitkach pod Żyrardowem oraz w dwóch kościołach warszawskich, początkowo pod wezwaniem Wszystkich Świętych, a następnie Świętego Krzyża. W 1920 roku trafił do parafii Najświętszego Zbawiciela, gdzie sześć lat później objął stanowisko proboszcza, piastując je aż do śmierci. Dał się poznać jak prężny organizator, m.in. przy ul. Mokotowskiej wybudował Dom Katolicki z salą teatralną (obecnie siedziba Teatru Współczesnego).
Kościelna zwierzchność szybko zauważyła jego wiedzę i wyjątkowe zdolności narracyjno-oratorskie, toteż został wykładowcą historii filozofii i historii Kościoła w seminarium warszawskim. Pracę pedagogiczną łączył z publicystyką. Teksty polityczno-społeczno-ekonomiczne zamieszczał na łamach prasy endeckiej: „Gazety Warszawskiej”, „Warszawskiego Dziennika Narodowym” i „Warszawianki”. W 1925 r. mianowano go prałatem papieskim!
Podczas I wojny światowej współorganizował Towarzystwa Opieki nad Jeńcami oraz Polski Czerwony Krzyż. W 1916 r. został sekretarzem Rady Nadzorczej Polskiej Macierzy Szkolnej. W kampanii polsko-bolszewickiej wziął udział jako kapelan 5. pułku ułanów. W odrodzonej Polsce przez ponad dekadę (1919-1930) był posłem na Sejm z list Związku Ludowo-Narodowego i Stronnictwa Narodowego. Byłby dłużej, ale sanacja, którą zajadle krytykował, to uniemożliwiła. Z racji antypiłsudczykowskich zapatrywań groziło mu nawet osadzenie w obozie odosobnienia przeciwników politycznych tej formacji, zlokalizowanym w Berezie Kartuskiej!
Rodziną wieś regularnie odwiedzał. Razem z lokalnym proboszczem, księdzem Stanisławem Wilkoszewskim, utworzył w 1922 r. Żeńską Szkołę Ogrodniczo-Rolniczą. Z miejsca zyskała dużą renomę, o czym dobitnie przekonują prestiżowe laury otrzymane na wystawach rolnych.
W latach trzydziestych na plebanii przy kościele św. Zbawiciela organizował wieczory dyskusyjne, na których bywał m.in. Roman Dmowski. Kazimierz Brzeziński, prezes Stronnictwa Narodowego w Grojcu zapamiętał je następująco: „Niezapomniane są dla mnie te dyskusje. Siedziałem sobie cicho w kąciku i śledziłem, jak Ci dwaj potentaci słowa starali się przekonać wzajemnie. Dmowski zazwyczaj siedział w fotelu, mówił spokojnie i poważnie, wplatając żarty, którymi często podrażniał lub rozśmieszał Prałata. Drobnymi haustami popijał dobrego węgrzyna lub burgunda, ksiądz Marceli z iście włoskim temperamentem – jako, że pochodził z Przybyszewa i był potomkiem rodzin włoskich, osiedlonych tam przez królową Bonę – prędkimi krokami, z rękami w kieszeniach sutanny przemierzał pokój i dyskutował zapalczywie”.
Ksiądz Nowakowski należał do czołowych mówców II Rzeczypospolitej, posługiwał się niezwykle piękną polszczyzną, skupiając uwagę audytorium. Rektor Państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej w Warszawie. Aleksander Zelwerowicz, nakazywał swym studentom wzorowanie się na wystąpieniach duchownego. Do najbardziej znanych wystąpień kapłana należy kazanie wygłoszone podczas pogrzebu Romana Dmowskiego, 5 stycznia 1939 r, gdzie powiedział m.in.: „Jego nieśmiertelne zasługi w dziele odbudowy państwa zapiszą się trwale w pamięci Narodu, który z jego imieniem złączy historię epoki walk o Niepodległość i Zjednoczenie. Jego duch wielki i jasna przenikliwa myśl w chwilach najcięższych wzgardziły pokusą Polski małej, pozornie niepodległej, w rzeczywistości zależnej. Prowadził on Naród przez walki i wysiłki drogą trudną i ciężką do Polski rzeczywiście niezależnej, zjednoczonej, opartej o morze i wewnętrznie zwartej. Wielkość Polski Bolesławów, Kazimierzów, Zygmuntów i Władysławów bliższa mu była niż romantyczna legenda Polski porozbiorowej i to stanowi o Jego politycznej wielkości, a zarazem o właściwym kierunku, jaki pragnął nadać swojemu Narodowi, kiedy się znajdzie w warunkach życia odrodzonego państwa”.
Zaraz po zakończeniu Kampanii Wrześniowej ksiądz Nowakowski został aresztowany przez Niemców i poddany ciężkim przesłuchaniom. Po wypuszczeniu na wolność wrócił do pracy duszpasterskiej, zajął się również odbudowywaniem kościoła przy Placu Zbawiciela oraz kładł podwaliny pod narodową konspirację. Po raz kolejny zatrzymany w grudniu 1939 r. pod zarzutem działalności antyniemieckiej prowadzonej w kościele oraz ułatwienia wyjazdu zagranicę Helenie Sikorskiej, żonie Naczelnego Wodza, generała Władysława Sikorskiego.
Po kilkutygodniowym pobycie w stołecznych więzieniach, przy ul. Daniłowiczowskiej, w al. Szucha i na Rakowieckiej, otrzymał ofertę zwolnienia z celi, pod warunkiem rezygnacji z działalności patriotycznej, na co nie przystał. Skazany na śmierć 16 lutego 1940 r., dwa dni później wyrok wykonano przez rozstrzelanie w ogrodach sejmowych. Pomimo wielu prób do dziś nie udało się odnaleźć jego ciała. Upamiętnia go mogiła symboliczna na cmentarzu powązkowskim oraz tablica w kościele Najświętszego Zbawiciela.
TO-RT









