Po postawieniu zarzutów o znęcanie się nad zwierzętami i podżeganie do składania fałszywych zeznań, mężczyzna spędzi w areszcie tymczasowym najbliższe dwa miesiące.
W minioną niedzielę na trawniku pod blokiem przy ul. Marii Gajl znaleziono ciężko rannego szczeniaka. Jak się okazało, został on zrzucony z okna jednego z mieszkań na drugim piętrze. Trwała tam libacja alkoholowa. Pies nie należał do żadnej z osób tam obecnych – został zabrany dzień wcześniej z terenu osiedla przez jednego z uczestników popijawy po tym, jak uciekł właścicielce.
O koszmarze, jakiego doświadczył – i wciąż doświadcza – szczeniak, informowaliśmy poniedziałek.
Pacjent w stanie ciężkim
Dziś już wiadomo więcej w tej sprawie. Przede wszystkim Fundacja dla Szczeniąt Judyta, która zajęła się zwierzęciem tuż po jego odnalezieniu, poinformowała o stanie zdrowia psa. Około trzy miesięczne szczenię doznało urazu kręgosłupa – ma zmiażdżony jeden krąg, a kilka innych jest pękniętych, w wyniku czego nastąpiło porażenie głębokie czucia kończyn dolnych – chodzi o dwie tylnie lapy. W tej chwili pies przebywa w jednej z warszawskich klinik, gdzie podano mu leki przeciwbólowe i założono specjalny gorset. Po badaniach specjaliści orzekli, że urazu nie da się operować – trzeba czekać. Prawdopodobnie jednak nigdy nie odzyska władzy w nogach i będzie poruszał się na specjalnym wózku. Pies doznał także w wyniku upadku urazu płuca. Jest też całodobowo monitorowany pod kątem ogólnego stanu zdrowia. Na tę chwilę jeszcze nie ma pewności, że uda się uratować jego życie, bo wciąż mogą pojawić się powikłania.
Sprawca z zarzutami w areszcie
Jeszcze tego samego dnia (w niedzielę) radomscy policjanci zatrzymali sprawcę zrzucenia psa z drugiego piętra. Jak się okazało, był nim pijany 68-latek, który najpierw musiał wytrzeźwieć. Kolejnego dnia w sprawę zaangażowała się radomska prokuratura.
– W związku z tymi wydarzeniami radomska prokuratura prowadzi postępowanie. W jego toku został zatrzymany 68-letni mieszkaniec Radomia, który usłyszał dwa zarzuty. Pierwszy dotyczy znęcania się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem, a drugi – podżegania do składania fałszywych zeznań – mówi nam prokurator Agnieszka Borkowska z Prokuratury Okręgowej w Radomiu.
Ale na zarzutach się nie skończyło. Jak dodaje prokurator Borkowska, prokuratura wystąpiła do sądu o zastosowanie aresztu tymczasowego dla 68-latka. Sąd przychylił się do tego wniosku i sprawca trafił do aresztu na okres dwóch miesięcy. Za popełnione przez niego przestępstwa grozi kara do ośmiu lat więzienia.
Co z właścicielką czworonoga?
Przypomnijmy, że właścicielka szczeniaka „zgubiła go” dzień wcześniej. Przez jakiś czas miała go szukać po osiedlu, ale później musiała wyjechać. Pies, jak ustalili przedstawiciele Fundacji dla Szczeniąt Judyta, od małego nie był prowadzany na smyczy, a tylko wypuszczany z klatki bloku, po czym sam wracał do domu. Nie posiadał też żadnych szczepień obowiązkowych. Właścicielka nadała mu imię Piorun. Interesuje się jego stanem zdrowia, ale – jak mówiła przedstawicielka Fundacji na facebookowym profilu – raczej nie przyjmuje do wiadomości, że zawiniła ani też tego, że pies nie będzie chodził.
Na razie nie ma informacji, czy właścicielce zwierzęcia grożą jakieś konsekwencje prawne w związku z tym, że niewłaściwie zajmowała się psem. Prokuratura nie objęła jej swoim postępowaniem.
– Do zaginięcia psa doszło nieumyślnie, więc to nie jest przestępstwo. Można zdarzenie rozpatrywać pod kątem wykroczenia, ale to już nie jest rola prokuratury – podkreśla w rozmowie z nami prokurator Borkowska.
Więcej szczegółów znajduje się na stronie Fundacji dla Szczeniąt Judyta na Facebooku.









