Koszykarze HydroTrucku Radom w hitowym 33. meczu Suzuki 1 Ligi wyraźnie przegrali u siebie 63:91 z Dzikami Warszawa. Okazało się, że spotkanie miało także walor pozasportowy, gdyż dochody ze sprzedaży biletów przeznaczono na leczenie chorego 9-letniego Nikodema.
Kibice zgromadzeni w środę w hali Radomskiego Centrum Sportu mogli się spodziewać ciekawego widowiska. Do Radomia przyjechał aktualny wicelider tabeli – Dziki Warszawa. Początek spotkania nie wskazywał, że do rywalizacji stanęły czołowe zespoły ligi. Pierwszy punkt w meczu, po blisko minucie gry, zdobył z rzutu wolnego Damian Jeszke. Później pierwsza kwarta była przez niemal cały czas wyrównana, ze wskazaniem na HydroTruck. Jeszcze w 8. minucie gospodarze po celnym rzucie za dwa punkty Jeszke wygrywali 16:13. W samej końcówce koszykarze z Radomia kompletnie się jednak pogubili. Błędy popełniał do niedawna lider drużyny – Kaheem Ransom, który oprócz faulu zanotował dwie straty. Zawodnik ten w ostatnich akcjach kwarty częściowo się zrehabilitował, wykorzystując dwa rzuty osobiste, ale gospodarze i tak przegrywali 19:23.
Po przerwie drużyna z Radomia szybko zaczęła odrabiać straty. Już po kilku minutach gospodarze doprowadzili do wyrównania, a po punktach Maksymiliana Formelli wygrywali już 28:25. Po chwili celnie z dwa rzucił Jeszke i HydroTruck prowadził 30:25. Radomski zespół przez następnie dwie minuty nie trafił jednak ani razu, co skwapliwie wykorzystali goście. Dziki zdobyły 9 punktów, przez co drużyna z Warszawy wyszła na prowadzenie 34:30. Po chwili jednak, niemal w pojedynkę, ponownie przewagę gospodarzom zapewnił Jakub Zalewski. Koszykarz z Radomia najpierw wykorzystał dwa rzuty osobiste, a następnie dwukrotnie trafił za trzy. Do świetnej gry Zalewskiego w końcówce drugiej kwarty, dostosowali się koledzy z drużyny – Jakub Patoka i Filip Zegzuła. Dzięki temu HydroTruck zakończył pierwszą połowę z prowadzeniem 43:37.
Trzecią kwartę bardzo dobrze zaczęli goście. Dziki sukcesywnie zmniejszały punktowy dystans do gospodarzy. Po kilku minutach koszykarze z Warszawy nie tylko wyrównali stan rywalizacji, ale wyszli nawet na prowadzenie. Dla HydroTrucka z pewnością był to najsłabszy okres gry w całym meczu. Gospodarze byli nieskuteczni, a do tego notowali straty. Po 30. minutach rywalizacji drużyna z Radomia przegrywała 52:60.
Początek czwartej gry ponownie upłynął pod znakiem słabej gry gospodarzy. Zespół z Warszawy w kilka minut zdobył 7 punktów z rzędu, dzięki czemu wypracował sobie komfortową zaliczkę – 67:54.. Gospodarze nie potrafili w żaden sposób odpowiedzieć gościom, a co gorsza ich strata z punktowa z kolejnymi minutami dramatycznie rosła. Mecz do końca miał już kompletnie jednostronny wymiar. Dziki ostatecznie wygrały 91:63, przez co, przynajmniej chwilowo, wskoczyły na fotel lidera Suzuki 1 Ligi.
HydroTruck Radom – Dziki Warszawa 63:91 (19:23, 24:14, 9:23, 11:31)
Warto podkreślić, że z rozgrywanym w środę koszykarskim meczem wiązał się szczytny cel. Cały dochód z tego wydarzenie zostanie przeznaczony na leczenie 9-letniego Nikodema Jurkowskiego. Chłopiec choruje na nowotwór. Chore dziecko można wesprzeć na różne sposoby, więcej informacji TUTAJ (link) i poniżej.









