W lutym ktoś podrzucił do lasu w Augustowie chemikalia. WIOŚ, po przebadaniu, nakazał ich usunięcie. Sprawą zajmuje się także prokuratura.
Najprawdopodobniej w nocy z 12 na 13 lutego nieznana dotąd osoba podrzuciła na teren Puszczy Kozienickiej aż 65 pojemników wypełnionych po brzegi nie znaną wówczas substancją. O sprawie zawiadomiono Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, który zlecił pobranie próbek i zbadanie cieczy z pojemników.
Jak się okazało, ich zawartość mogła spowodować lokalne skażenie środowiska. Wynik jednej z pobranych próbek pokazał, że w kanistrach znajdował się bowiem aceton – rozpuszczalnik, ale także mieszanina różnych innych substancji, przez co wyniki były nie jednoznaczne.
„W pozostałych pięciu próbkach nie zidentyfikowano żadnych substancji, co nie świadczy o ich braku. Wynik: „nie zidentyfikowano” świadczy o tym, że zawartość próbki stanowi mieszanina różnych związków chemicznych, przy jednoczesnym braku substancji dominującej (powyżej 40%), co uniemożliwia dokonanie prawidłowego oznaczenia. Niemniej jednak zapach pochodzący z otwartych pojemników świadczy o zawartości w nich rozpuszczalników organicznych, co znajduje potwierdzenie w próbce zidentyfikowanej” – informuje w komunikacie warszawski WIOŚ.
Inspektorat zwrócił się też do zwoleńskiej prokuratury z wnioskiem o podjęcia czynności w związku z tym bulwersującym odkryciem. Chodzi o podejrzenie popełnienia przestępstwa „składowania odpadów w takich warunkach lub w taki sposób, że może to zagrozić życiu lub zdrowiu człowieka lub spowodować istotne obniżenie jakości wody, powietrza lub powierzchni ziemi lub zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach” i zwrócił się z wnioskiem o podjęcie czynności wyjaśniających i postępowania przygotowawczego w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa.
Zgodnie z procedurami teren ogrodzono, a nad niebezpiecznymi odpadami musiał być sprawowany stały nadzór, który najpierw objęła pionkowska policja, a następnie leśnicy. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska co prawda zobowiązał pisemnie wójta Pionek do usunięcia odpadów z miejsca ich składowania, ale w związku z tym, że nie zostały podjęte żadne kroki w tym zakresie, sprawy w swoje ręce wzięło Nadleśnictwo Kozienice. Lasy Państwowe na własny koszt zatrudniły specjalistyczną firmę, która we wtorek, 28 marca, wywiozła kanistry z terenu Puszczy.









