Cerrad Enea Czarni Radon nie wykorzystali szansy i mimo, że prowadzili 2:1 w setach z Cuprumem Lubin, to ostatecznie przegrali mecz po tie-breaku. Drużyna z Radomia zdobyła jednak punkt, który może się bezcenny w kontekście walki o utrzymanie.
Sobotni mecz w ramach 25. kolejki PlusLigi był bardzo ważny dla Czarnych Radom. Radomianie podejmowali bowiem Cuprum Lubin, a więc drużynę z dolnej części tabeli, dlatego mogli realnie myśleć o zdobyciu punktów. Do tego bezpośredni konkurent drużyny z Radomia w walce o utrzymanie – BBTS Bielsko-Biała, wygrał niedawno spotkanie i zaczął gonić w tabeli drużynę prowadzoną przez Pawła Woickiego.
Spotkanie w Lubinie dobrze zaczęli radomianie. Po dwóch atakach Damiana Schulza goście wyszli na prowadzenie 3:1. Radomianie utrzymywali dwupunktową przewagę do stanu 6:4, kiedy to asem serwisowym popisał się Timo Tammemaa. W połowie seta Czarni zdobyli trzy punkty z rzędu, w czym dużą zasługę miał Schulz. Po chwili kolejnego asa dołożył Tammemaa i goście prowadzili już 17:10. Cuprum co prawda obrobił punktowy dystans, dzięki atakom Alexandra Bergera i Adama Lorenca, jednak Czarni cały czas kontrolowali sytuację. Drużyna z Radomia nie dała już sobie wydrzeć przewagi do końca seta. Partię zakończył skutecznym blokiem Bartłomiej Lemański.
Początek kolejnej części meczu był niezwykle wyrównany. W pewnym momencie po ataku i bloku Bartosza Firszta, Czarni wyszli na dwupunktowe prowadzenie, ale gospodarze szybko wyrównali. Cuprum po chwili odskoczył punktowo po skutecznym ataku, następnie bloku i wreszcie asie serwisowym. Tym razem to jednak Czarni doprowadzili do remisu, po bloku Pawła Rusina. W połowie seta miejscowi pokazali swoją siłę. Cuprumowi w wypracowaniu przewagi pomogła skuteczna gra blokiem. Do tego błędy zaczęli popełniać Czarni. Gospodarze długo utrzymywali czteropunktową przewagę, którą w końcówce partii jeszcze powiększyli. Seta zakończył punktowym atakiem Lorenc.
Po przerwie od początku przewagę osiągnęli radomianie. Tym razem to gospodarze zaczęli popełniać kosztowne błędy, a szczególnie Ilia Kovalov. Dzięki temu Czarni prowadzili 7:4. Miejscowi szybko jednak odrobili straty. Punkty zdobywał Paweł Pietraszko, a u Czarnych w ataku pomylił się najpierw Schulz, a potem Lemański. Cuprum w niedługim czasie wypracował sobie solidną zaliczkę. Stało się tak, gdy w polu serwisowym stanął najpierw Kajetan Kubicki, a później Alexander Berger. Szczególnie ten drugi dał w pewnym momencie prawdziwy popis gry, gdy zdobył pięć punktów z rzędu, a następnie dołożył do tego asa serwisowego. W tym czasie było już 19:14 dla Cupruma i wydawało się, że gospodarze pewnie obejmą prowadzenie w setach. Czarni zaczęli jednak sukcesywnie odrabiać straty i pod koniec seta przegrywali już tylko 20:22. Nadzieję radomianom na odwrócenie losów tej partii dał szczególnie Firszt, który kończył ważne akcje. Po chwili świetną zagrywką popisał się Wiktor Nowak i było już po 23. Po błędzie w ataku Pietraszki, to Czarni mieli pierwszą piłkę setową. W następnej akcji ten sam zawodnik zrehabilitował się za wcześniejszą pomyłkę i blokiem doprowadził do wyrównania. Grę na przewagi szybko rozstrzygnęli na swoją korzyść radomianie. Kluczowy blok wykonał Rusin.
Czwartą partię mocno rozpoczęli gospodarze. Szybko osiągnęli kilkupunktową przewagę m.in. dzięki asowi serwisowemu Kovalova. Czarni stopniowo zmniejszali dystans i po nieudanym ataku Lorenca przegrywali już tylko 6:7. Gospodarzy taki stan rzeczy chyba tylko sportowo podrażnił, gdyż odpowiedzieli rywalom punktową serią. Dobrze funkcjonował cały zespół z Lubina, miejscowi skuteczni byli w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Czarni próbowali jeszcze nawiązać walkę, w czym pomagała im głównie skuteczna zagrywka. Częściowo im się to udało, bo w połowie seta gospodarze wygrywali już tylko 16:14. Cuprum ponownie jednak odskoczył punktowo i utrzymywał już bezpieczną przewagę do końca partii. Po zepsutej zagrywce Schulza, o losach meczu miał zadecydować tie-break.
W piątym secie najpierw nieznaczną przewagę wypracował sobie zespół z Lubina 3:1, ale po chwili, po świetnej zagrywce Schulza było już 3:3. Kilka akcji później ten sam zawodnik zepsuł swój atak, przez co ponownie na dwupunktowe prowadzenie (6:4) wyszli gospodarze. Długo nieznaczną przewagę utrzymywał Cuprum, jednak przy stanie 9:7 w ataku pomylił się Michał Ostrowski i na tablicy było już 10:7. Czarni nie odrobili już tej straty. Seta, a tym samym mecz, zakończył atakiem Berger.
Cuprum Lubin – Cerrad Enea Czarni Radom 3:2 (18:25, 25:19, 24:26, 25:19, 15:12)









