Mowa o pułkowniku Dionizym Czachowskim. Jednym z czołowych dowódców tego zrywu narodowego.
Przyszedł na świat 5 kwietnia 1810 roku we wsi Niedabyl. Jego rodzice byli właścicielami tej wsi w powiecie białobrzeskim. Przez matkę był bardzo blisko spokrewniony z Fryderykiem Chopinem. Mieli wspólnego dziadka, Jakuba Krzyżanowskiego.
Dionizy, usamodzielniwszy się, dzierżawił różne majątki w Radomskiem. Walczył w Powstaniu Listopadowym, a po jego klęsce poślubił Eufemię Kaliszównę, córkę zamożnego chłopa ze wsi Wola Biejkowska (gmina Promna). Wkrótce odziedziczył znaczny majątek – Worobijówkę na Podolu – gdzie zamieszkał z żoną. Tam urodziły mu się córki – Józefa, Marianna, Julia i Klementyna oraz synowie Karol i Adolf. Dorobiwszy się znacznej fortuny po 30-latach przeprowadził się z rodziną w Sandomierskie. W przewidywaniu kolejnej rebelii niepodległościowej, jesienią 1862 roku, nabył od władz rosyjskich większą ilość wybrakowanych koni, które później służyły powstańcom.
Po wybuchu rebelii zorganizował pond 800-osobowy odział, w większości konnicę, który operował na terenie Świętokrzyskiego, Radomskiego, Piotrkowskiego i Lubelskiego. Uczestniczył w bitwach i potyczkach: pod Małogoszczem, Grochowiskami, Stefankowem, Opatowem, Ostrowcem, Rzeczniowem, Rusinowem, Rudą Przysuską, Bobrzą…. Skutecznie wymykał się kolejnym obławom wojsk carskich, lecz jednostka w kolejnych bataliach się kurczyła, a na wsparcie w ludziach czy broni liczyć nie mógł. Po kilkugodzinnej bitwie pod Białobrzegami (29 maja 1863 r.) rozpuścił swoich ludzi, sam przedzierając się do zaboru austriackiego.
W Krakowie sformował kolejny oddział i powrócił z nim do Powstania, chylącemu się już ku upadkowi z powodu dysproporcji sił. Zarówno w ludziach, jak i uzbrojeniu. Tym razem siły rosyjskie były już znacznie silniejsze, więc szlak drugiej kampanii Czchowskiego i jego podwładnych znaczyły porażki. Ostatnich kilkunastu straceńców rozbili 6 listopada 1863 roku rosyjscy dragoni. Czachowski, mając zaledwie kilkunastu jeźdźców przy boku, bronił się wytrwale, usiłując zbiec z okrążenia. Bezskutecznie. Śmiertelnie raniony w głowę poległ pod Jaworem Soleckim.
Rosjanie przewieźli ciało bohatera do Radomia, gdzie wydali je rodzinie. Na wyraźny rozkaz władz zaborczych został pochowany na cmentarzyku w Bukównie.
Z okazji 75-rocznicy śmierci Czachowskiego ekshumowano jego szczątki, po czym przewieziono je do Radomia, gdzie spoczęły w krypcie kościoła Bernardynów
158 lat od wybuchu Powstania
22 stycznia minęła 158. już rocznica wybuchu Powstania Styczniowego. Pochłonęło kilkadziesiąt tysięcy ofiar, w olbrzymim stopniu motywując dążenia niepodległościowe kolejnych generacji Polaków, chociaż, gwoli prawdy, spory o sens tego buntu narodowego ciągle elektryzują historyków i publicystów. Rebelia upadła wiosną roku 1864. Radomskie było areną szeregu walk powstańczych z wojskami rosyjskimi.
Ze względu na panującą pandemię tegoroczne obchody rocznicowe miały charakter symboliczny. Złożono wieńce i kwiaty oraz zapalono znicze przy pomnikach upamiętniających bitwy i potyczki. A także w miejscach straceń powstańców oraz na ich mogiłach. Tak było między innymi w: Radomiu, Iłży, Pionkach, Białobrzegach, Zwoleniu, Przysusze, Kozienicach, Lipsku, Przytyku, Szydłowcu.
Nie zapomniano o szeregu grobach powstańców nieznanych. Poległych i pogrzebanych pośród pól i lasów regionu. Bowiem, co się chwali, współczesne pokolenie – młodzież w szczególności – pielęgnuje nadgryzione zębem czasu, częstokroć zmurszałe albo skorodowane krzyże – tudzież omszałe obeliski – ustawione przed dekadami na wieczną pamiątkę tych, którzy oddali życia za Polskę.
(TO-RT)
Źródło: St. Kieniewicz „Powstanie Styczniowe”









