Sceny mrożące krew w żyłach miały miejsce w sobotnie popołudnie w radomskiej galerii handlowej. Mężczyzna z maczetą i siekierką zabarykadował się w jednym ze sklepów z pracującą tam kobietą.
W sobotę, 13 listopada, około godziny 16:00, radomska policja otrzymała informację, że w Centrum Handlowym M1 w jednym z punktów telefonii komórkowej zabarykadował się uzbrojony mężczyzna. Miał przy sobie maczetę i siekierkę, którymi groził pracownicy tego punktu.
– Po godzinie 16 wpłynęła do nas informacja o tym, że w jednym z centrów handlowych, w punkcie usługowym, razem z pracownikiem tego punktu zabarykadował się mężczyzna. Miał maczetę, groził nią. Policja przyjechała na miejsce, obezwładniła mężczyznę –powiedział Norbert Cibor z Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu stacji TVN24.
Policja poinformowała, że mężczyzna – 46-letni mieszkaniec Radomia, nikogo nie ranił. Został przewieziony do jednego z radomskich szpitali z lekkimi obrażeniami ciała. Na miejscu zdarzenia funkcjonariusze prowadzili czynności i badali wszystkie okoliczności zdarzenia, w tym m.in. sprawdzali monitoring i przesłuchiwali świadków.
Według relacji świadków, podanych przez lokalne media, uzbrojony 46-latek wcześniej miał wejść do usytuowanego obok sklepu sportowego. Przy wejściu podniesionym głosem rozmawiał przez telefon, a maczetę i siekierę zauważyli szybko pracownicy sklepu i natychmiast zareagowali. Tylnym wyjściem ewakuowali wszystkich pracowników i wyprowadzili klientów – podało echodnia.pl. Najprawdopodobniej zniechęcony brakiem publiczności mężczyzna wówczas przeszedł do pobliskiej galerii handlowej. Tam najpierw udał się do marketu z elektroniką, ale gdy na jego widok zareagowali ochroniarze, przeszedł do punktu usługowego telefonii komórkowej. W środku przebywały dwie pracownice, ale jednej z nich udało się uciec. Napastnik w tym momencie zamknął się na klucz w środku z jedną z pracownic i groził jej przyniesioną bronią. Miał też przykładać sobie do szyi maczetę, a siekierkę do brzucha uwięzionej przez niego kobiety.
Na miejsce szybko przyjechali funkcjonariusze z policyjnym negocjatorem. Niedługo później napastnik został obezwładniony. Jednak, z powodu rany w okolicach szyi, zatrzymanego odwieziono do szpitala, skąd trafi do policyjnego aresztu. Nie wiadomo jeszcze, czy był pod wpływem alkoholu czy narkotyków, ani jakie były motywy jego działania. Sprawę wyjaśnia policja.
Źródła: tvn24.pl, lokalne media, FB









