Trwa fatalna domowa serii koszykarzy HydroRrucku w Energa Basket Lidze. Tym razem podopieczni Marka Popiołka w czwartkowym meczu przegrali 82:94 z GTK Gliwice.
HydroTruck walczył w czwartkowym meczu nie tylko o zwycięstwo, ale i o przełamanie dosyć dziwnej serii. Do tej pory radomianie wygrywali w lidze wszystkie mecze na wyjeździe, natomiast u siebie notowali same porażki. W rozgrywanym meczu u siebie czekało ich jednak trudne zadanie, gdyż musieli sobie radzić bez kontuzjowanego najlepszego strzelca drużyny i całej ligi – AJ Englisha.
Początek lepiej zaczęli goście, którzy szybko wyszli na prowadzenie 6:0. Po kilku szybkich i skutecznych akcjach gospodarze doprowadzili do remisu. Później obie drużyny na przemian trafiały i pudłowały. Radomianom szczególnie doskwierał brak wspomnianego Englisha i jego celnych trafień, głównie zza łuku. Dwie minuty przed końcem HydroTruck na prowadzenie wyprowadził Mike Moore. GTK dzięki trafieniom w końcówce Matthew Williamsa i Jabarie Hindsa zakończyło pierwszą kwartę z czterema punktami przewagi.
GTK kontroluje sytuację
W kolejnej odsłonie już po minucie gry goście prowadzili ośmioma punktami. Gospodarze nadzieję na lepszy wynik odzyskali dzięki skutecznym rzutom Danilo Ostojicia i Daniela Walla. Po tych trafieniach wyniki oscylował między czteroma a pięcioma punktami przewagi dla GTK. Po trafieniu zawodnika gości Adama Ramstedta gliwiczanie odskoczyli na siedem punktów. Po przerwie wziętej przez trenera Popiołka dwa punkty po rzutach osobistych zdobył Anthony Ireland. Ostatni punkt w tej części zdobył jednak GTK i to goście schodzili z pięciopunktową przewagą.
Trzecią kwartę nie najlepiej rozpoczęły obie drużyny. Po kilku punktach zdobytych przez Mike Moore’a gospodarze zmniejszyli dystans do gości do trzech punktów. Trwało to tylko chwilę, bo celną trójką popisał się Roberts Stumbris. W późniejszej fazie kwarty ponownie punktował Mike Moore, ale goście także byli skuteczni. Po dwóch celnych osobistych Filipa Puta i rzutowi Matthew Williamsa. GTK osiągnął najwyższą w meczu, dziesięciopunktową przewagę. Trener Popiołek poprosił o czas, ale nie poprawiło to gry HydroTrucku. Po kolejnej stracie punktował Jabarie Hinds, następnie Filip Put GTK zyskał już czternaście punktów przewagi. Od tego czasu gospodarze wyraźnie się poprawili. Sześć punktów zdobył Filip Zegzuła, a dodatkowe dwa dorzucił Paweł Dzierżak i na trzy minuty przed końcem trzeciej odsłony gospodarze mieli sześć oczek straty. Końcówka należała jednak do gliwiczan, którzy odjechali na dziewięć punktów.
Ostatnia kwarta bez przełomu
Ostatnią kwartę lepiej zaczęli goście. Po akcji Jabariego Hindsa na siedem minut przed końcem GTK miało już czternaście oczek przewagi. Przy nieustającym dopingu kibiców HydroTruck próbował zmniejszyć przewagę, ale koszykarze GTK byli czujni i skoncentrowani.. Dopiero w połowie kwarty za sprawą Filipa Kraljevicia udało radomianom się zmniejszyć stratę do dziewięciu punktów, a w kolejnej naszej akcji ofensywnej nawet do ośmiu. W kolejnych akcjach radomianom nie udało się jednak zniwelować przewagi gości. Czwarta kwarta nie przyniosła zmiany rezultatu i kolejna porażka domowa HydroTrucku stała się faktem.
HydroTruck Radom – GTK Gliwice 82:94 (18:22, 21:22, 17:21, 26:29)
HTR: Ireland 23, Kraljević 15, Moore 15, Ostojić 11, Zegzuła 8, Lewandowski 5, Dzierżak 3, Wall 2
GTK: Williams 22, Hinds 21, Stumbris 18, Put 15, Ramstedt 11, Mielczarek 4, Wiśniewski 3
Źródło: hydrotrucksport.pl









